Jacek Borcuch

Głosów: 2, Suma: 10, Średnia: 5.00

Reżyser/Aktor

ur. 1970.04.17 (Kwidzyn, Polska)
wiek: 49 lat

kraj pochodzenia: Polska

Polski twórca filmowy, wystąpił w kilku filmach, ale zdecydowanie lepiej czuje się w roli reżysera. Jego reżyserski debiut "Kallaffior" był pierwszym polskim filmem niezależnym, który trafił do szerokiej dystrybucji i przetarł szlaki dla innych produkcji offowych w naszym kraju. Jako twórca reprezentował kinematografię polską na festiwalach w Rotterdamie i Sundance ze swoim filmem "Wszystko, co kocham".

Nagrody filmowe

Nagroda publiczności - Jacek Borcuch, film Wszystko co kocham

Wybrana filmografia

 

Biografia

"Robię szczere kino - chciałbym, aby ludzie je tak odbierali. Opowiadam historie, jakie sam chciałbym zobaczyć w kinie. Być może jestem nieco wbrew rzeczywistości. Ale nie ma w tym konsekwencji. Moje filmy więcej mówią o mnie niż dziesiątki wywiadów".



Borcuch zaczynał zupełnie niefilmowo, studiując filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Po dwuletniej przygodzie z Wydziałem Aktorskim PWST w Warszawie trafił do Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Pojawiał się na deskach tego teatru w spektaklach "Ja kocham Rózię" i "West Side Story", a następnie zaangażowano go do warszawskiego Teatru Rampa. Jednocześnie grywał w Operze i Operetce Szczecińskiej, a także w epizodach filmowych ("Gracze" Ryszarda Bugajskiego, "Nic śmiesznego" Marka Koterskiego) i serialach ("Ekstradycja 2").



Przełomem w jego aktorskiej karierze była rola w "Długu" (1999) Krzysztofa Krauzego, historii opartej na faktach. Zagrał w nim Stefana Kowalczyka, jednego z dwóch biznesmenów skazanych na 25 lat więzienia za morderstwo na człowieku, który próbował wyegzekwować od nich nieistniejący dług. Dzięki roli Borcucha i samemu filmowi, skazany został ułaskawiony przez prezydenta RP.



Po sukcesie, jaki odniósł "Dług", aktor nie miał jednak zbyt wielu możliwości rozwoju w zawodzie, wiedział już zresztą, że nie pociąga go granie. W serialu telewizyjnym "Na dobre i na złe" jako Daniel Stolarski, partner jednego z bohaterów, prawdopodobnie po raz pierwszy w polskiej telewizji zagrał geja. "Dług" pozwolił jednak Borcuchowi osiągnąć inny cel - wypromował dzięki niemu swój autorski projekt "Kallaffior", który według niego jest filmem "o niczym". A dokładniej - o rzucaniu słów na wiatr. O życiu, które analizujemy wszerz i wzdłuż przy okazji naszych spotkań towarzyskich. Nie na tym jednak polega jego fenomen - wyprodukowany przez nieformalną grupę znajomych poza głównym nurtem polskiego kina (choć z udziałem profesjonalistów - m.in. Andrzeja Chyry), wzbudził zainteresowanie ważnych dystrybutorów - a wszedł na ekrany dzięki firmie Gutek Film, znanej z ambitnego, często offowego, repertuaru. Bohaterowie to ludzie całkiem zwyczajni, którzy przeżywają niezwyczajną historię. To pierwszy polski prawdziwie niezależny film - zarówno finansowo (bo zrobiony za własne pieniądze), jak i artystycznie. Dla Borcucha, który napisał scenariusz, "Kallafiorr" jest manifestem miłości do kina i do robienia filmów.



Dobrze przyjęta przez widzów i krytykę produkcja niestety nie stała się początkiem wielkiej przygody Borcucha z kinem niezależnym, choć pozostał przy reżyserii. Jego drugi film, "Tulipany", miał premierę dopiero sześć lat później, w 2005 roku. Wystąpili w nim znani i lubiani aktorzy, m.in. gwiazda polskiego kina lat 70-tych, powracająca na ekrany po 25 latach milczenia Małgorzata Braunek (która za drugoplanową rolę Marianny otrzymała nagrodę na festiwalu w Gdyni), poza tym Jan Nowicki, Zygmunt Malanowicz, Andrzej Chyra, Ilona Ostrowska.



W "Tulipanach" nie dzieje się wiele, bardziej od akcji liczy się tu klimat i refleksja na temat starości, pokazanej w ciepły i optymistyczny sposób. Reżyser dzięki doborowej obsadzie dowodzi, że nawet starzeć można się pięknie - swoimi bohaterami czyni bowiem mocno dojrzałych ludzi pełnych radości życia, którzy umieją cieszyć się swoimi doświadczeniami i świadomie korzystają z czasu, jaki im pozostał. Film - z racji wyidealizowanej wizji, przygotowany przez reżysera amatora, podzielił krytyków. Nominowano go do nagrody Golden Iris - European Film Festival Brussels, pokazywano na wielu festiwalach filmowych, m.in. w Los Angeles, Nowym Jorku, Brukseli, Hajfie, Budapeszcie. Jedną z jego zasług było odkrycie kompozytorskiego talentu Daniela Blooma, brata Jacka Borcucha.



Z muzycznej przeszłości braci zrodził się trzeci, najważniejszy jak dotąd film Borcucha - "Wszystko, co kocham". Opowiada on historię grupy przyjaciół, których lata młodości przypadają na przełom lat 70. i 80. XX wieku, którzy muszą podejmować pierwsze dojrzałe decyzje, nie tylko w sferze uczuć. Ich pełna muzyki młodość, pierwsze miłości i pierwsze bunty, a w tle dylematy historii - przeplatają się ze sobą i rodzą wewnętrzne konflikty bohaterów. Idealizm młodości zderza się z okrutną rzeczywistością, a miłość i przyjaźń zostają wystawione na próbę. "Wszystko, co kocham" było polskim kandydatem do Oscara 2011 dla Najlepszego Filmu Nieanglojęzycznego, jednak nie zdobyło nominacji. Zdobyło natomiast serca tysięcy widzów zarówno na festiwalach, jak i w kinach, bo przywołuje ciągle jeszcze żywe wspomnienie czasów ich młodości. Poza tym otrzymało nagrody "Złoty Klakier" i "Złoty Kangur" dla filmu oraz nagrodę za scenografię dla Elwiry Pluty na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2009 roku, Nagrodę Główną "Jańcio Wodnik", nagrodę za muzykę dla Daniela Blooma oraz nagrodę "Odkrycie Festiwalu" dla Mateusza Kościukiewicza na Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Filmowej Prowincjonalia we Wrześni w 2010 roku.



Jacek Borcuch w życiu prywatnym jest mężem aktorki Ilony Ostrowskiej oraz ojcem Miłosławy, która przyszła na świat w 2006 roku.