Andrzej Chyra

Głosów: 32, Suma: 146, Średnia: 4.60

Aktor

ur. 1964.08.27 (Gryfów Śląski, Polska)
wiek: 53 lat

kraj pochodzenia: Polska

Gdy pojawiły się informacje, że rolę oprawcy-egzekutora fikcyjnego długu w filmie "Dług" (1999) Krzysztofa Krauzego zagra Andrzej Chyra, nie brakowało złośliwych komentarzy. Ale gdy Chyra pojawił się na planie i zagrał jedną z najtrudniejszych scen jako okrutny i bezlitosny dla otoczenia Gerard, z wrażenia ponoć nawet jego partnerzy - m.in. Robert Gonera - zaniemówili.

Nagrody filmowe

Najlepsza główna rola męska - Andrzej Chyra, film KOMORNIK

Wybrana filmografia

 

Biografia

Potem posypały się nagrody (m.in. Orzeł oraz wyróżnienie za najlepszą rolę męską na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni), zachwyty krytyków i propozycje wywiadów oraz sesji fotograficznych od kolorowych gazet.

Na taką rolę Andrzej Chyra czekał jednak bardzo długo. Wydział aktorski warszawskiej PWST skończył już w 1987 roku. "Zdawałem też na górnictwo w AGH w Krakowie - gdybym się nie dostał do szkoły aktorskiej za pierwszym razem, nie zdawałbym po raz drugi i skończył zupełnie inaczej" - przyznawał w jednym z wywiadów. Młodego aktora bez dorobku kino konsekwentnie ignorowało. Chyra pojawił się co prawda w "Dekalogu, cztery" (1988) Kieślowskiego, ale w roli tak małej, że nawet nie umieszczono go w napisach końcowych. Przez następne lata grał epizody - w "Kolejności uczuć" (1993) Piwowarskiego, "Zawróconym" (1994) Kutza, w kilku spektaklach Teatru Telewizji, a wreszcie w serialach "Bar Atlantic", "Miodowe lata" i "Biała podszewka". Przez chwilę występował również w Teatrze Rampa w Warszawie (1987-1988) i Teatrze Studyjnym w Łodzi (1989-1990), ale aktorska przyszłość rysowała się niepewnie. To z tego m.in. powodu Chyra zaczął studiować w PWST reżyserię teatralną i tuż po zdobyciu dyplomu, w 1994 roku, wystawił w "Starej Prochowni" sztukę "Z dziejów alkoholizmu w Polsce". Choć zdarzało mu się również reżyserować później (m.in. spektakle "Przegryźć dżdżownicę" w Poznaniu i "Kochanek" w Grudziądzu), kariery nie zrobił również jako reżyser.

Dlaczego Andrzeja Chyrę, okrzykniętego jednym z najzdolniejszych i - mimo urody odbiegającej od stereotypu amanta - najprzystojniejszych polskich aktorów, odkryto tak późno? "Myślę, że tuż po szkole nie byłem w pełni gotowy, by uprawiać ten zawód" - mówił aktor parę lat temu. "Trochę się miotałem, próbowałem reżyserii, nie do końca wiedziałem, co chcę robić". Po "Długu" zawodowe życie aktora zmieniło się całkowicie, choć nie od razu - z początku rola Gerarda Nowaka tak mocno zafunkcjonowała w świadomości widzów, że wszyscy bali się zaangażować Chyrę do czegoś innego. Prawdziwy przełom nastąpił po występie w "Grze" (2000), jednej z trzech części mini-serialu Krzysztofa Krauzego "Wielkie rzeczy". To wtedy zobaczył go Grzegorz Jarzyna i zaproponował aktorowi etat w warszawskim Teatrze Rozmaitości, gdzie Chyra zagrał w kilku najgłośniejszych polskich przedstawieniach ostatnich lat, m.in. "Bachantkach" Krzysztofa Warlikowskiego i "Festen" Grzegorza Jarzyny.

Ostatnie lata to dla Andrzeja Chyry czas imponującej kariery - zagrał m.in. w "Symetrii" (2003) Konrada Niewolskiego, "Zmruż oczy" (2003) Andrzeja Jakimowskiego, "Tulipanach" (2004" Jacka Borcucha, "Persona non grata" (2005) Krzysztofa Zanussiego, a przede wszystkim w "Komorniku" (2005) Feliksa Falka (nagroda za najlepszą rolę męską w Gdyni i Moskwie, polski Orzeł oraz Złota Kaczka miesięcznika "Film") i "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" (2006) Marka Koterskiego. Z drugiej strony jednak Chyra stał się jednym z etatowych aktorów spoglądających z okładek polskich kolorowych gazet, a skłonność do pracoholizmu ("mam świadomość, że ostatnio brałem na siebie za dużo" - powiedział aktor niedawno) łączył z umiłowaniem do zabaw, alkoholu i płci pięknej. Z powodu prywatnych nieporozumień Chyra nie zagrał m.in. w "Moim Nikiforze" Krauzego, choć rola Włosińskiego pisana była specjalnie dla niego. "To, że nie zagrałem w tym filmie, jest kwestią tego, czy ufa się aktorowi, czy patrzy na to, co robi w życiu prywatnym" - mówił Chyra w jednym z wywiadów. Joanna Kos-Krauze, drugi reżyser "Mojego Nikifora" i żona Krzysztofa Krauzego, odpowiadała: "Warszawka" łatwo i szybko smaruje narty. Trudno się zatrzymać. Andrzej wierci się, coś go uwiera. Ale jestem przekonana, że gdzieś tam jest mądrze i dobrze bijące serce. Może wróci z bankietu...".

Choć Andrzej Chyra niemal nigdy nie opowiada o swoim życiu prywatnym (na tego rodzaju pytania odpowiada zwykle: "może porozmawiamy o jazzie?"), jednym z naczelnych tematów kolorowych gazet jest od lat jego związek z Magdaleną Cielecką, dla której porzucił żonę. Chyra poznał Cielecką podczas prób do "Burzy" w Teatrze Rozmaitości, a kolejne meandry ich burzliwego związku z satysfakcją punktowała w Polsce bulwarowa prasa. Paradoksalnie tuż po tym, kiedy aktorzy po raz pierwszy zagrali razem parę w dwóch filmach z rzędu - "Palimpseście" (2006) Konrada Niewolskiego i "Samotności w sieci" (2006) Witolda Adamka - ich związek rozpadł się. Ostatnio jednak, podczas promocji obu filmów, Chyra i Cielecka znów pokazują się razem. "Zapewniam, że nie podpisywaliśmy żadnej umowy nakazującej nam wspólne wyjścia w celach marketingowych" - odpowiadał aktor na pojawiające się zarzuty mediów o kreowanie sztucznego związku w celu wypromowania obu filmów.