CO NOWEGO?

30.06.2018, Małgorzata Sadowska
Życie zaklęte w tablokument, czyli Whitney
Słowo „tablokument” prawdopodobnie nie istnieje, a chciałam w nim połączyć „tabloid” z „dokumentem” – dokładnie tak, jak czyni to w swoim rozczarowującym filmie Kevin MacDonald („Ostatni król Szkocji”, „Czekając na Joe”). Wspaniałe piosenki Whitney Houston („Greatest Love Of All”, „I Wanna Dance With Somebody”, „I Will Always Love You”) wykorzystane tu zostały jako sentymentalny podkład dla opowieści o wzlocie i upadku rodem z jakiegoś „Superaka”. O Houston-artystce, Houston-kobiecie w muzycznej branży, Houston-Afroamerykance w zdominowanej przez białych celebrytów kulturze, nie dowiedziałam się z tego filmu niczego; a to, dowiedziałam się za to, że należy kasować wszelkie nagrania; palić po sobie listy, mosty, a może nawet skrzynki mailowe. Bo zawsze znajdzie się życzliwy brat, najbliższa przyjaciółka, kochająca ciocia, bądź wierna asystentka, która ocierając łzy jedną ręką, drugą wyciągnie z torby pieczołowicie przechowywane prywatne materiały z twoim udziałem. I o ile zupełnie mnie nie rusza rzewna historyjka o żerującym na artystce rynku; o tyle zawsze będzie mnie zadziwiać gorliwość, z jaką intymną relację z gwiazdą wykorzystują i monetyzują jej najbliżsi. A wszystko pod pozorem hołdu, ukłonu i w ogóle – ku pamięci.

Macdonald ochoczo sprzyja tym żenującym wyznaniom: łzawym relacjom z ostatnich godzin życia, paradzie podejrzeń o molestowanie, wywlekaniu spraw związanych z uzależnieniem od narkotyków, itp. A ilustruje je często i gęsto prywatnymi nagraniami, które nie były przecież przeznaczone dla naszych oczu. Houston została tu obsadzona w modnej ostatnio w Ameryce roli ofiary: cioci Dee Dee, despotycznego ojca, kontrolującej matki, zazdrosnego męża, mediów, narkotyków, sławy, pieniędzy, a może i przyjaciółki, której obecność w „Whitney” nie do końca jest jasna (przynajmniej jedna znajomość pozostała do końca sprawą osobistą, tajemnicą. Alleluja!). MacDonald próbuje wpleść w swoją sentymentalną relację ze spektakularnego wzlotu i jeszcze bardziej spektakularnego upadku, fragmenty telewizyjnych newsów: tu Bush, tam Clinton, tu coś wybucha, tam ktoś biegnie – daremnie starając się wysnuć z ubogiego researchu przypowieść o Ameryce.

Kamera wyciąga kolejne gadające głowy z lekko rozmytego tła (jakie to teraz modne: ostry środek kadru i rozmyte obrzeża), chcąc tym samym (zapewne) wydobyć z mglistej przeszłości oraz niejasnych relacji czystą, ostrą prawdę. Ale jakiej prawdy możemy się spodziewać po filmowym śledztwie rodem z „Superaka”, w którym musimy zajrzeć nawet do łazienki, w której zatonęła w wannie nasza bohaterka? Co nam opowiedzą bracia, kuzynki, ludzie z branży uwikłani w losy Whitney Houston? Czerpiący zyski z jej niesamowitego głosu i charyzmy? Czego spodziewamy się usłyszeć od byłego męża? Dlaczego właściwie mamy zawierzać im gdy sprzedają przed kamerami swoje wersje losów zmarłej gwiazdy popu?

Biografie nieżyjących idoli to kinowy trend – i zdarzają się w nim takie perełki, jak „The King” Eugene’a Jareckiego, w którym pokonując trasę Memphis-Las Vegas, tak, jak pokonywał ją Elvis Presley; odkrywamy Amerykę, jej współczesną historię. Tutaj gwiazda okazuje się reprezentantem swojej epoki, a jego kariera jest de facto opowieścią o triumfie i upadku Ameryki. Rewelacyjne są również dokumenty Spike’a Lee o Michaelu Jacksonie, odczarowujące wizerunek piosenkarza, przywracające mu należne miejsce w historii amerykańskiej i afroamerykańskiej kultury. Jako artyście, a nie jako tabloidowemu dziwolągowi.

Zdarzają się też porażki, do których zaliczam „Amy”, film korzystający pełnymi garściami z materiałów, które rzekomo krytykuje, a które głęboko naruszały prywatność Amy Winehouse. Ot, kolejny tablokument.

A przecież hołd wspaniałym piosenkom i ich twórcom można oddać na tyle sposobów. Poniżej klip, który już tu pewnie gościł, ale do którego uwielbiam wracać. Piosenka Whitney Houston w wykonaniu bohaterów „Toniego Erdmana” Maren Ade; scena, która naprawdę wzrusza, zamiast na siłę wyciskać łzy.


Komentarze (0)

SPRAWDŹ TEŻ

31.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
23.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
16.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
28.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
15.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
30.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
23.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
15.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)