CO NOWEGO?

23.07.2018, Małgorzata Sadowska
"Niepoczytalna", czyli telefony w mojej głowie
Najbardziej przerażający fragment thrillera Stevena Soderbergha ("Ocean’s 11", "Traffic") to nie ten, gdy wraz z bohaterką docieramy do granic obłędu, ani nie ten, w którym prześladowca dopada wreszcie swoją ofiarę. Najstraszniejsza jest wyliczanka, jaką serwuje Sawyer Valentini (Claire Foy) spec od stalkingu. Zwykły facet w prochowcu (Matt Damon jest świetny w rolach przeciętniaków), siedzi w jej salonie i monotonnym głosem objaśnia, że w torebce zawsze powinna nosić - obok gotówki i kart - latarkę, ładowarkę, ubrania na zmianę, może nawet broń. "Trzeba zmienić przyzwyczajenia". Potem gość przechodzi do mediów społecznościowych: "Proszę skasować Facebooka jeszcze dziś". Żadnego tagowania przez znajomych na Instagramie. Żadnych fotografii: "Baby shower, winko z koleżankami. Jeśli ktoś pstryka zdjęcia, zrób wszystko, żeby cię na nich nie było". I najważniejsze z przykazań bezpieczeństwa: "Traktuj telefon, jak wroga". Zastanawiająca uwaga w kontekście filmu w całości nakręconego komórką. I rozpoczynającego się od pełnej złości rozmowy telefonicznej.



Krytycy nie mają do najnowszego filmu Soderbergha zbyt wiele sympatii, narzekając na scenariuszowe mielizny i wyraźne pęknięcie w połowie; mnie się jednak widzi, że "Niepoczytalna" nie jest po prostu zwykłym thrillerem, zajętym odhaczaniem kolejnych gatunkowych obowiązków. Na to twórca "Seksu, kłamstw i kaset wideo" jest zbyt przebiegły. Porzućcie więc oczekiwania i zamiast podążać za akcją, skupcie się na tym jednym rekwizycie: telefonie. Bo zaiste to on występuje tu w roli głównej: stalkera, którego ochoczo wpuszczamy do swojego życia; ale też narzędzia pozwalającego snuć refleksję o pułapkach technologii.

I nie będzie chyba spoilerem, jeśli już teraz zdradzę, jaki z tego płynie wniosek: telefon to tylko medium i aż przedłużenie nas samych. Sprytny pozorant bliskości (Sawyer za jego pośrednictwem utrzymuje relację z matką, polegającą na zapewnianiu, że u niej wszystko w porządku; z mężczyznami zaś spotyka się na Tinderze); nieocenione wsparcie (to nielegalnie przemycona do psychiatryka komórka pozwala Sawyer skontaktować się ze światem zewnętrznym), groźny kolekcjoner naszych poufnych danych, prześladowca (czego jasno dowodzi już pierwsze ujęcie, w którym bohaterka ucieka przez las przed filmującym ją aparatem) i kamera: narzędzie dzięki któremu powstała "Niepoczytalna".

Surowa, niedoświetlona, kręcona pod dziwnymi kątami - jak filmiki, które maniacko produkujemy, niczym donosy na nas samych - opowieść, ma wiele wspólnego z innymi medycznymi thrillerami Soderbergha - "Contagion" i "Panaceum". I podobnie jak one, zanurzona jest w spiskowych teoriach związanych z działaniem koncernów farmaceutycznych, czy funkcjonowaniem systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Elementem wszechobecnego spisku są tu także technologie, stwarzające kolejne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa.

Na własnej skórze przekonuje się o tym Sawyer, która uciekła przed stalkerem, lecz nie przed związaną z nim traumą. Wykończona psychicznie postanawia poprosić o pomoc w reklamowanej w Internecie (pułapka!) klinice. Tam po spotkaniu z terapeutką pozostaje jej tylko podpisać kilka dokumentów i… okazuje się, że tak naprawdę podpisała na siebie wyrok. Zgodziła się bowiem na zamknięcie na oddziale psychiatrycznym na obserwację. Tak zaczyna się koszmar młodej kobiety, tak rozkręca się paranoiczna aura filmu. I kiedy Sawyer wśród pielęgniarzy dostrzega swojego stalkera, sami zaczynamy sądzić, że chyba popada w obłęd.

To kolejny, intrygujący w czasach #metoo wątek, w którym z ofiary stalkingu, czy molestowania tak łatwo zrobić jest wariatkę; kogoś kto zachowuje się nieracjonalnie, przesadza, jest po prostu "niepoczytalny".

Niepozorny, ale szalenie aktualny, błyskotliwy film Stevena Soderbergha przynosi pesymistyczny obraz rzeczywistości, w której nieustannie jesteśmy pod nadzorem: instytucji, współpracowników, medykamentów, kamer przemysłowych, aplikacji, maniaków, terapeutów, telefonów, "inteligentnych domów", portali społecznościowych, nawigacji. Czy da się jeszcze wyplątać z tej sieci o tysiącach patrzących na nas oczek? A może by tak, na początek, skasować Facebooka? Po seansie "Niepoczytalna" wydaje się to najdoskonalszym objawem zdrowia psychicznego.
Komentarze (0)

SPRAWDŹ TEŻ

31.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
16.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
30.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
28.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
15.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
30.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
23.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
15.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)