CO NOWEGO?

31.12.2017, Małgorzata Sadowska
Kuchenne rewolucje,
czyli "Grzesznica"
Nóż kuchenny to znane mordercze akcesorium. Sięgają po niego - pomiędzy siekaniem cebuli, a krojeniem chleba - zdesperowane gospodynie domowe, wykończone matki, rozgniewane służące, sfrustrowane konkubiny: wszelkiej maści kobiety na skraju załamania nerwowego. Nie inaczej dzieje się w pierwszy odcinku “Grzesznicy”, gdzie Cora (nominowana za tę rolę do Złotego Globu Jessica Biel) wielokrotnie dźga przypadkowego młodego plażowicza nożykiem, którym jeszcze przed chwilą obierała gruszkę dla małego synka. Funkcja niewinnego kuchennego narzędzia zmienia się równie gwałtownie, jak nastrój bohaterki, która nagle odpływa: najpierw zanurkowawszy w głąb zielonej, chłodnej wody, a później schwyciwszy za nóż na widok flirtującej na sąsiednim kocu pary. Co właściwie spowodowało ów atak szału w słoneczne popołudnie? Stara piosenka studenckiego zespołu dobiegająca z sąsiedztwa? Niewinne przepychanki kochanków? A może jednak Cora znała mężczyznę, którego podziurawiła tak, że wykrwawił się na piasku na śmierć?

Powody, dla jakich doszło do zbrodni twórcy filmu odsłaniają przed nami niespiesznie, jak wróżka karty w tarocie. Pojawiają się kolejne figury, na jaw wychodzą kolejne kłamstwa, mnożą się kolejne pytania.

Hit amerykańskich kablówek, jakim okazała się licząca osiem odcinków “Grzesznica” (miniserial także miał nominację do Złotych Globów) to bardzo umiejętnie prowadzony thriller i przyznaję, że po kilku pierwszych częściach, nadal nie udało mi się go przechytrzyć, wyłapać tropu, sceny, dialogu, którego można byłoby się uchwycić, jak prowadzącej do wyjścia z labiryntu nici Ariadny. Bohaterka Biel co chwilę zmienia zeznania, zmyśla, zwodzi i wcale nie próbuje się bronić - nawet dla dobra własnego dziecka. Jej zagmatwaną przeszłość próbuje rozsupłać detektyw Ambrose (najbardziej lubię Billa Pullmana właśnie w takich dwuznacznych rolach, w których sprawia wrażenie, jakby wciąż krążył po “Zagubionej autostradzie”). Ambrose sam ma jednak zagmatwane życie, a to z powodu słabości do pewnej kelnerki, która jest jego dominą. Kto lepiej zrozumie człowieka próbującego coś ukryć, niż ktoś, kto sam żyje z tajemnicą?

Tytuł filmu mógłby więc równie dobrze brzmieć “Grzesznicy” - bo każdy ma tu coś na sumieniu. I rodzice Cory, którzy zniszczyli jej dzieciństwo paranoicznymi oskarżeniami oraz katolickim wychowaniem; i detektyw Ambrose, i kochający mąż Mason (Christopher Abbott) - nieznośny maminsynek, i jego kontrolująca, władcza matka. W takim świecie nie tylko trudno zachować niewinność, ale też nie dostać ataku furii - może więc to Cora jest w tej historii największą ofiarą?

Z jej wspomnień, jak z ciemnych wód jeziora co jakiś czas wypływają na powierzchnię jakieś twarze, fragment wzoru na tapecie, dziwne miejsca i sytuacje. Czy Cora na prawdę tego nie pamięta, czy pamiętać nie chce? Czy jest uzależniona (zaraz zaraz, przecież w pierwszej scenie coś tam łyka dyskretnie), czy ktoś zmusił ją do brania? Nad jej tajemniczą przeszłością twórcy rozpylają aurę przemocy - ale może to tylko kolejny mylny trop? Zobaczymy. Najważniejsze, że “Grzesznica” bierze na warsztat intrygującą kobiecą postać podobnie zresztą, jak niemal cała złoto-globowa konkurencja miniserialu, czyli “Wielkie kłamstewka”, “Konflikt: Bette i Joan” czy “Tajemnice Laketop: China Girl”. Kobiety wychodzą więc z kuchni, uzbrojone w przydatne w życiu akcesoria. I ja też mam dziś do załatwienia pewną sprawę, która stoi na ostrzu noża…

Komentarze (0)

SPRAWDŹ TEŻ

31.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
23.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
16.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
30.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
28.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
15.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
30.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
23.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)