CO NOWEGO?

31.07.2018, Małgorzata Sadowska
Happy end, czyli ostatni wpis na blogu
“Wszystko. Zawsze. Wszędzie. Kończy się” - głosiło hasło mojego ulubionego serialu, “Sześć stóp pod ziemią”, którego akcja rozgrywała się w zakładzie pogrzebowym. Chciałam nawet na końcu tego wpisu zamieścić finałowy, łzawy klip z tego filmu, ale tylko się uśmiałam na widok płyty CD wsuwanej przez bohaterkę do kieszeni odtwarzacza w aucie.

Wydawało mi się, że oglądałam ten serial dopiero co, tymczasem nie ma już w samochodach odtwarzaczy CD. Niepostrzeżenie - w każdym razie dla mnie - minęło co najmniej dziesięć lat od czasu, gdy zarywając noce oglądałam (na DVD!) “Sześć stóp pod ziemią”. Bardzo możliwe, że dziś wcale nie lubiłabym tego serialu, ale wolę tego nie sprawdzać, nie dotykać kruchych eksponatów w muzeum własnych wspomnień. Oglądając po latach ukochany film, oglądamy tak naprawdę siebie sprzed lat - co jest zajęciem równie kłopotliwym, jak oglądanie starych zdjęć. Wyciąg na Śnieżkę, ja na krzesełku. 12 lat, krótkie włosy, tania kurtka, dłonie wsunięte między uda. Niby wiem, że tam byłam, ale nie mam już dostępu do uczuć dziewczynki, złapanej w dwie pułapki: wiszącego nad ziemią krzesełka i aparatu, seryjnie trzaskającego zdjęcia turystom. Chcę przez to powiedzieć, że to, jak reagujemy na filmy, często mówi więcej o nas, niż o filmach. Pisząc o nich, tworzymy tak naprawdę własny portret, wewnętrzną autobiografię.

Kiedy zdarza mi się pracować z młodymi krytykami filmowymi, to właśnie staram się im przekazać: przekonanie, że kluczem do tego zawodu, obok znajomości kina, jest znajomość siebie. Nie każdy musi lubić konfesyjny styl, który zapewne niejednokrotnie mógł was tutaj drażnić; nie o to zresztą chodzi - ale o to, by wiedzieć kto pisze, kto wypowiada te wszystkie kategoryczne sądy, kto krytykuje, zachwala, kwestionuje, polemizuje. Kino to doskonała trampolina do dialogu z samym sobą. Mierząc się z filmami, mierzymy się z własnymi ograniczeniami, definiujemy swój gust, przyznajemy do wstydliwych przyjemności; nasze teksty mają płeć, pochodzenie, rodzinę, doświadczenia szkolne. Są w nich nasze związki, problemy, frustracje, kłamstwa, miłości, poglądy, stany emocjonalne. Spośród napisanych przez lata dla CANAL+ tekstów wielu bym się dziś pewnie wstydziła, inne mogłyby mnie zaskoczyć. Wszystkie są po trochu opowieścią o mnie - także te słabe i niemądre.

Młodym autorom powtarzam jeszcze jedno: by wychodzili z kina. By nie zamykali się swoich kinofilskich zajawkach, jak w piwnicy bez okna, w której wisi zatęchłe powietrze. Najlepsze rozmowy to te, które film prowokuje, a nie te, które kończą się na nim samym.

Ostatni wpis na bloga powstaje we wrocławskim hotelowym pokoju, bo jestem właśnie na festiwalu Nowe Horyzonty. Po raz drugi mam przywilej układania jego programu. I to tu właśnie, przed rokiem, kiedy po raz pierwszy tworzyłam własną sekcję, zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi. Gdy przyjechali "moi" goście, okazało się, że doskonale się rozumieją, że są ciekawi swoich filmów, że chcą spędzać ze sobą czas. Na kilka dni stworzyli festiwalową “bandę”. Wybierając poszczególne tytuły, tak naprawdę wybrałam ludzi. Festiwal minął, filmy przeszły do historii kina, relacje trwają. Nic. Nigdy. Nie kończy się.

Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali.
Komentarze (0)

SPRAWDŹ TEŻ

23.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
16.07.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
30.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
28.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
15.06.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
30.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
23.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)
15.05.2018, Małgorzata Sadowska
Komentarze (0)