PREMIERA

2008.03.14

CANAL+

ŹRÓDŁO

The Fountain

USA, 2006

reżyseria:

obsada: ,

Obsada filmu

gatunek: dramat

czas trwania: 93 min

Ocena filmu

0.00

Opis

Trzy równoległe historie dziejące się na przestrzeni dziesięciu wieków.

Hiszpański konkwistador z XVI wieku, Tomas Creo (Hugh Jackman), szaleńczo zakochany w królowej Isabel (Rachel Weisz), poszukuje owianego legendą Drzewa Życia. W XX wieku Tomas Creo (Hugh Jackman) jest naukowcem, który desperacko walczy o uratowanie żony. Izzi (Rachel Weisz) ma beznadziejny przypadek raka, który powoli odbiera jej władzę nad ciałem. Nie poddając się śmierci, kobieta nie rezygnuje ze swoich pasji: bada gwiazdozbiory i pisze powieść o XVI-wiecznym konkwistadorze. Tom (Hugh Jackman) z XXVI wieku unosi się nad Ziemią w szklanej kopule. Ten dziwny kosmiczny pojazd pozwala mu przemierzać galaktykę, w której wreszcie udaje mu się dotrzeć do źródła wiedzy o życiu i śmierci, miłości i nieśmiertelności, świecie i człowieku.

"To postmatriksowski film science fiction, inny niż wszystko, co dotychczas widzieliście" - reklamował swój film DARREN ARONOFSKY, twórca znakomitego, nagrodzonego dwiema statuetkami Independent Spirit Award "Requiem dla snu", które okazało się jednym z najważniejszych niezależnych filmów ostatnich lat. Wszystko zaczęło się w 1999 roku od notatek, które reżyser zaczął sporządzać na serwetkach podczas obiadu w restauracji. Pomysł filmu opowiadającego o poszukiwaniu Źródła Młodości ewoluował, ale od początku było pewne, że scenariusz będzie miał budowę szkatułkową. "Zaczęliśmy od przejrzenia dokumentacji dotyczącej kultury Majów, potem zajrzeliśmy do Biblii. Przekonaliśmy się, że w wielu przekazach Źródło Młodości jest symbolizowane przez coś żywego, organicznego i zarazem dającego siłę" - opowiadał później współautor scenariusza Ari Handel, który wspierał realizację "Requiem dla snu", a w "Pi"- błyskotliwym debiucie fabularnym Aronofsky'ego - wystąpił jako aktor. Obaj długo zastanawiali się, jak przekonująco opowiadać o dążeniu do nieśmiertelności. Wreszcie zdecydowali się umieścić bohatera w trzech różnych czasach oddalonych od siebie o całe wieki.

""Źródło" nie jest filmem o podróży w czasie w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. To bardziej trzy przenikające się spojrzenia na epoki, w których żyją postacie będące częściami tej samej osoby" - wyjaśniał Aronofsky. Złożoną postać Tomasa Creo początkowo miał grać Brad Pitt, któremu partnerować miała Cate Blanchett. Wówczas, na początku 2002 roku, budżet filmu wynosił 75 milionów dolarów. Aronofsky nie mógł jednak porozumieć się z Pittem, który miał inną wizję swojego bohatera. Aktor zerwał współpracę, a projekt na dwa lata został zawieszony. Na początku 2004 roku Aronofsky po raz drugi zdecydował się zmierzyć ze "Źródłem", tym razem mając do dyspozycji jedynie 35 milionów dolarów. Rolę Tomasa powierzył Australijczykowi Hugh Jackmanowi, który umiejętności aktorskie zdobył na scenach teatrów w Sydney, a popularność dzięki roli Wolverine'a w serii "X-men". Partnerować mu zgodziła się Rachel Weisz, brytyjska aktorka, wówczas już laureatka Oscara za rolę w "Wiernym ogrodniku". Sam reżyser, który swoim zwyczajem wprowadzonym na planie "Pi" przez cały okres zdjęciowy nie golił brody, wielokrotnie dziękował aktorom, bez których wspaniałomyślności projekt prawdopodobnie nie miałby szans. Weisz i Jackman zgodzili się bowiem zagrać za mocno zredukowane stawki. Weisz, która prywatnie jest zaręczona Aronofskym i ma z nim dwuletniego syna, opowiadała dziennikarzom, że: "Dziwnie było kręcić scenę miłosną z Hugh [Jackmanem] na oczach Darrena. Mój narzeczony pokrzykiwał wtedy na mnie zza kamery: Zdejmij mu te spodnie. Szybciej!". O pierwszym wrażeniu, jakie zrobił na niej Aronofsky mówiła zaś ze śmiechem: "Zanim go poznałam, byłam wielbicielką jego twórczości. Kiedy go zobaczyłam, pomyślałam że on kompletnie nie pasuje do swoich filmów. To było bardzo odświeżające".

"Źródło" trafiło do konkursu głównego w Wenecji, walczyło o Złoty Glob i zebrało nagrody od stowarzyszenia reżyserów z Kanady i krytyków z Chicago. Podczas rozdania World Soundtrack Awards dwie statuetki odebrał Clint Mansell, autor muzyki do filmu, wykonanej przez słynny Kronos Quartet.


DARREN ARONOFSKY

Dzieciństwo Darrena Aronofsky'ego upłynęło w dość burzliwej atmosferze. Syn profesora akademickiego, wychowywany w tradycyjnej żydowskiej rodzinie, spędził młode lata na malowaniu graffiti, słuchaniu hip-hopu i chodzeniu do kina. Kiedy pewnego lata wyjechał do Izraela, żeby poznać kraj przodków i zarobić trochę przy zbiorach awokado, rzucił pracę i wkradł się na wykłady z Tory przeznaczone wyłącznie dla Chasydów. To tam po raz pierwszy usłyszał o tym, jak wielkie znaczenie dla żydowskiej religii mają liczby. Tę wiedzę wykorzystał później w swoim debiutanckim filmie "Pi".

Ukończył studia reżyserskie na Uniwersytecie Harvarda. Jego dyplomowy film "Supermarket Sweep" został znakomicie przyjęty - Aronofsky otrzymał za niego medal American Film Institute (wcześniej odznaczeniem tym uhonorowano m.in. Davida Lyncha i Edwarda Zwicka) oraz nagrodę Amerykańskich Szkół Filmowych, co pomogło mu zgromadzić środki na pełnometrażowy debiut. "Pi" (1998) stało się wydarzeniem amerykańskiego kina niezależnego. Opowieść o genialnym matematyku, który z pomocą liczb próbuje zgłębić tajemnice wszechświata, otrzymała nagrody m.in. w Sundance, Salonikach i na rozdaniu Independent Spirit Awards. Nakręcony w większości dzięki wsparciu rodziny, przyjaciół i prywatnych sponsorów film okazał się też sukcesem komercyjnym. W ciągu pierwszych 5 miesięcy zarobił ponad 3 miliony dolarów. Kolejny obraz Aronofsky'ego również spełnił oczekiwania krytyków wobec tak dobrze zapowiadającego się twórcy. "Requiem dla snu" (2000), wstrząsająca opowieść o piekle uzależnień, otrzymała 4 nagrody, w tym główną, Online Film Critics Society, Independent Spirit Award za zdjęcia i dla Ellen Burstyn, odtwórczyni jednej z głównych ról, nagrodzonej za nią również nominacją do Oscara. "Requiem dla snu", które pod względem formalnym stanowiło rozwinięcie debiutu Aronofsky'ego, potwierdziło upodobanie twórcy do podejmowania kontrowersyjnych tematów, jego artystyczną dojrzałość, ogromną pomysłowość i oryginalność. "Źródło", którego premiera odbyła się podczas festiwalu weneckiego w 2006 roku, było kolejnym zaskoczeniem. Melodramat science fiction - jak próbowali klasyfikować film Aronofsky'ego dystrybutorzy - jest połączeniem buddyjskiej filozofii, mitycznych symboli i historii miłosnej rozgrywającej się w różnych realiach i czasach.

Prywatnie Aronofsky związany jest z Rachel Weisz, odtwórczynią głównej roli w "Źródle". Para ma dwuletniego synka. Z powodu ciąży i narodzin dziecka Aronofsky zrezygnował z reżyserowania odcinków drugiego sezonu głośnego serialu "Zagubieni". Weisz natomiast, po odebraniu Oscara za "Wiernego ogrodnika", zwierzała się dziennikarzom, jak bardzo żałuje, że pominęła męża w podziękowaniach. "Myślę, że z powodu ciąży mój mózg przypominał owsiankę. Stojąc na scenie miałam w głowie pustkę" - tłumaczyła powody swojego roztargnienia.

WASZE OPINIE

Makk

odwieczne pytania i dążenia ludzkości w pigułce dla jednych kiczowatej, marnej i kuglarskiej dla innych smacznej, pięknej i ujmującej ; dyskusja powyżej skłania mnie ku temu aby oddać jednak Aranofskiemu co mu się należy , obraz dla mnie genialny, jeden z takich po których siedzisz i chcąc nie chcąc zastanawiasz się nad tym oklepanym i wyszarganym tematem, o który tak niektórzy z was mają pretensję , dla mnie nie wazne jest która z 3 sfer jest rzeczywistością a która tylko literacką twórczością czy też projekcją bohatera , tak naprawdę liczy się to co je wiąże , liczy się podróż , zobaczcie ten rozwój nas - ludzi , który tu mamy nakreślony od POSZUKIWANIA - a w zasadzie zwierzęcego pędu, jakiegoś nieposkromionego pragnienia z całym jego zagubieniem, trwającego aż do współczesnych nam czasów - poprzez ZROZUMIENIE Tomasa Creo (bo on coś zrozumiał obejrzyjcie raz jeszcze jeśli nie wiecie o co mi chodzi) , aż do POŚWIĘCENIA - czyli najwyższego poziomu zrozumienia, odnalezienia sensu naszego istnienia , oddania tego co dostaliśmy kiedyś na rzecz idei , miłosci wszechświata , Boga - co tylko komu przyjdzie do głowy // dla mnie ten film to podróż poprzez te etapy do odkrycia tego co naprawdę ważne, tej chwili wśród wirujących płatków , którą zachowamy na zawsze ... :D hej

Piachu

Jeżeli sam reżyser ogranicza nam pole do dorabiania różnych scenariuszy i możliwości interpretacji wątków jako oddzielnych epizodów lub połączonych ze sobą światów realnych oraz duchowych, w dodatku tych, które nasuwają nam odwieczne pytania dręczące ludzkość (transcendentyzm, nieśmiertelność, byt) poprzez ich materailizację, to rzeczywiście psuje całą zabawę.

To nie oznacza jednak, że się zgadzam z Aronofskym...

Renu

Dezerter, a propos inspiracji do rozmyślań...tutaj widzę mamy podobne "ciągotki". Źródło jest właśnie filmem który miał też na pewno pochnąć widza do tychże, i tutaj moim zdaniem właśnie jest największa porażka reżysera. Film jest na tyle napuszony formą, która pretensjonalnością stoi, że absolutnie nie mam ochoty się tym wszystkiinspirować...Mam wrażenie, że Aronofsky pokazał tym filmem, że nie taki z niego wizjoner...niewiele w nim odkrywczej refleksji...a przynajmniej w tym obrazie który nakręcił na podstawie własnego scenariusza...co ważne.
ŹRÓDŁO
reżyseria:
USA, 2006
Trzy równoległe historie dziejące się na przestrzeni dziesięciu wieków.
dramat
ŹRÓDŁO
4,8 5 1 131