Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł

Polska, 2010

reżyseria:

obsada: , , , ,

Obsada filmu

gatunek: dramat historyczny

czas trwania: 100 min

Ocena filmu

4.00

Opis

Wybrzeże, grudzień 1970 roku. Na krótko przed świętami dochodzi do podwyżek cen mięsa. Reakcją jest fala społecznego niezadowolenia. Stoczniowcy podejmują strajk, domagając się wyższych zarobków.

Jest wśród nich Brunon Dyrwa (Michał Kowalski) z Gdyni, który niedawno przeprowadził się z żoną (Marta Honzatko) i dwójką dzieci do nowego mieszkania, ale jego rodzinie wciąż brak pieniędzy. Przeciw strajkującym zostają wysłane oddziały wojska i milicji. W gabinecie pierwszego sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki (Wojciech Pszoniak) trwają burzliwe narady. Współpracownik Gomułki Zenon Kliszko (Piotr Fronczewski) stwierdza kategorycznie: "Z kontrrewolucją się nie rozmawia, do kontrrewolucji się strzela". Wkrótce potem wojsko otwiera ogień do robotników. Wśród pierwszych ofiar jest Brunon.

Tytułowy "czarny czwartek" to 17 grudnia 1970 roku, kiedy w drodze o pracy została ostrzelana załoga stoczni gdyńskiej, choć dzień wcześniej przystała na wezwanie władz do zaprzestania strajku. Jedną z ofiar masakry był osiemnastoletni robotnik Zbyszek Godlewski, którego zwłoki stoczniowcy przenieśli na drzwiach ulicami Gdyni. To właśnie jego śmierci została poświęcona popularna piosenka "Ballada o Janku Wiśniewskim". Procesja z ciałem Godlewskiego nie zakończyła jednak rozlewu krwi. Tego samego dnia mundurowi znów otworzyli ogień do bezbronnych rodaków.

Wydarzenia sprzed czterdziestu lat doskonale pamiętają ich świadkowie, scenarzyści Michał Pruski i Mirosław Piepka. "Czwartek 17 grudnia 1970 roku w Gdyni był najczarniejszym dniem w czasach PRL-u" - przekonuje Pruski. "Całe zło i okrucieństwo ówczesnej władzy, jej perfidia i nieliczenie się z obywatelami własnego kraju zogniskowały się w tym jednym dniu, kiedy niczego niespodziewających się ludzi zwabiono w pułapkę, by strzelać do nich jak do tarcz strzelniczych". "Wprawdzie we wtorek i w środę 15 i 16 grudnia Gdynia była miastem, w którym napięcie sięgało zenitu (...) , jednak wciąż na ulicach panował spokój" - wspomina Piepka. "W tej atmosferze, po słynnym apelu Stanisława Kociołka o powrót do pracy, zwyczajni ludzie uwierzyli w słowa partyjnego dygnitarza i pojechali do swoich zakładów. Zamordowano osiemnastu spośród nich, setki odniosły ciężkie rany. Nie było w powojennej historii Polski zbrodni równie cynicznej, w istocie egzekucji przeprowadzonej na zimno, bez skrupułów. Właśnie dlatego "czarny czwartek" trzeba pokazać takim, jakim był naprawdę, odtworzyć jego szczegóły poprzez losy zwyczajnych ludzi, których dotknęły dramaty o skali trudnej do wyobrażenia. Dlatego napisaliśmy ten scenariusz".

Ekranizacji scenariusza podjął się ANTONI KRAUZE, wielka osobowość polskiego kina, twórca takich filmów, jak "Palec boży", "Akwarium" czy "Do potomnego". Reżyser miał jasno sprecyzowaną wizję obrazu, który chce zaprezentować widowni. "Będzie to film wielkich emocji" - zapowiadał. "Gniew stoczniowców (...). Rozpacz ludzi, do których strzelano na przystanku kolejki elektrycznej Gdynia-Stocznia. Determinacja tłumu podążającego z ciałem zabitego w stronę centrum miasta. Wreszcie bezsilność demonstrantów, z którymi wojsko i milicja stoczyły w środku Gdyni kilkugodzinną bitwę, podczas której znowu zginęli bezbronni ludzie, a dziesiątki rannych zwieziono z ulic do przepełnionych szpitali". W filmie gdyński protest jest relacjonowany z perspektywy rodziny jednego z uczestników, robotnika Brunona Dyrwy, znakomicie zagranego przez Michała Kowalskiego ("U Pana Boga za miedzą", "Milion dolarów"). Wyróżnia się także odtwórczyni roli jego żony Marta Honzatko, świetne kreacje stworzyli Wojciech Pszoniak i Piotr Fronczewski, wcielający się w członków partyjnej wierchuszki. "Czarny czwartek" jest wolny od patetyczności, będącej nierzadko mankamentem podobnych widowisk historycznych. Krauze zrealizował go w efektownej, trzymającej w napięciu konwencji thrillera. Imponuje inscenizacyjny rozmach. Reżyser otrzymał Wyróżnienie Specjalne na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W uzasadnieniu jury chwaliło go za "wyjątkowy wkład w pielęgnowanie narodowej świadomości i za wyjątkowo osobistą nutę w kinie dotykającym wydarzeń historycznych".

SPRAWDŹ NAJBLIŻSZE PREMIERY FILMOWE

CZYTAJ BLOGI FILMOWE

OGLĄDAJ MAGAZYN AKTUALNOŚCI FILMOWE

Nagrody filmowe

Najlepsza muzyka, Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł

WASZE OPINIE

jonnytomalla

Jak inne to kino od tego które dziś serwuje nam polska kinematografia.To właśnie na takie filmy powinna iść 15-17 letnia młodzież a nie na klęskę w stylu 1920..To ten kawał historii powinny pamietać..bo jest im bliższy...to dramat ich rodziców!!!

bazyli

Ciekaw jestem czy ktoś dostrzegł błędy realizatorów filmu
W Kolejce podmiejskiej - nomen omen - w 1970 roku jeździły jeszcze stare kolejki SKM - te wykradzione z Berlińskiego metra ale to szczegół jeden z pasażerów czyta Dziennik Bałtycki - w którym widać Dzienniczek rysowany przez Jujkę (dla nie znających tematu - to cotygoodniowa rubryka rysunkowa publikowana od lat w tej Gazecie - przed Jujką rysował ją Jacek Fedorowicz i tu zonk.
Po pierwsze Jujka rysuje swoje żarty jedynie do weekendowego wydania gazety - w tym wypadku do piątkowego albo nawet sobotniego wydania gazety. W żadnym razie nie miałoby to miejsca w czwartek - trudno więc by pasażer czytał gazetę z soboty w czwartek.
Zaraz potem drugi zonk - wyraźnie widzimy datę wydania tej gazety 24, 25, 26 grudnia - czyli mamy tu do czynienia z wydaniem świątecznym z tamtego roku - jakiś tydzień później po masakrze.
Taka drobna uwaga...

Tjis09

Dzięki za powtórkę 12.02 Słyszałem i z chęcią
obejrzę! ;)
Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł
reżyseria:
Polska, 2010
Wybrzeże, grudzień 1970 roku. Na krótko przed świętami dochodzi do podwyżek cen mięsa. Reakcją jest fala społecznego niezadowolenia. Stoczniowcy podejmują strajk, domagając się wyższych zarobków.
dramat historyczny
Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł
4,1 5 1 52