
Pamiętacie scenę z filmu „Good Morning Vietnam”, gdy w obozowym radiowęźle gdzieś w Wietnamie Robin Williams zapowiada: „Louis B. Armstrong, the great Satchmo!” i puszcza amerykańskim marines wielki przebój tamtych czasów? Potem następuje sekwencja kłócących się ze słowami i muzyką obrazów: wybuchów, tragedii, zrzucania napalmu, okrucieństwa wojny. Od tamtej pory, gdy słyszę „What a Wonderful World” zawsze mam w głowie ten teledysk. Nie bez powodu przywołuję t... Czytaj więcej...
Wiem, że dotykam tematu delikatnego i że wchodzę na ziemię niemal świętą. Ale co mi tam. Moja teza jest taka: Juventus to druga Barcelona. Zanim odsądzicie mnie od czci i wiary, a epitet dyletant, będzie najłagodniejszym, jaki pojawi się w Waszych myślach, posłuchajcie argumentów. Nie byłoby wielkiej Barcelony bez Josepa Guardioli. Nie byłoby mistrzostwa dla Juventusu bez Antonio Conte. Ekskluzywny garnitur marki Barcelona pasował na Guardiolę jak ulał. Z kolei model Guardiola prezentował go ... Czytaj więcej...
Ligowy sezon mają już z głowy. I to od kilku, jeśli nie kilkunastu tygodni. Wystarczy rzucić okiem na tabelę. Przecież bliżej im do strefy spadkowej niż do lidera. Bliżej? Dwa razy bliżej! Jeszcze chwila i ktoś zacznie żartować, że są za słabi na europejskie puchary, ale za silni, by spaść do Championship. Wymieniani co roku jako poważny kandydat do tytułu po raz ostatni zdobyli mistrzostwo Anglii aż 22 lata temu! Dziś, zamiast bić się przynajmniej o podium, ścigają się „The Reds” --... Czytaj więcej...
Arno to rzeka jak rzeka. Nic szczególnego. Płynie spokojnie między innymi przez Florencję. Ciekawiej jest nad nią. Przede wszystkim rozciąga się jeden z najsłynniejszych mostów świata Ponte Vecchio. Niedaleko też położony jest stadion Fiorentiny, na którym rozegrały się wydarzenia, o których mówił cały świat. Delio Rossi na jeden wieczór, gdzie tam – na 10 sekund tego wieczoru zamienił się w mister Hyde’a, mostrum, Rocky’ego i rzucił z pięściami na piłkarza. Ściągnięty z boi... Czytaj więcej...
Minęło już trochę czasu, ale wciąż trudno uwierzyć, że na jedenastym metrze wyłożyły się takie asy jak Leo Messi i Cristiano Ronaldo. I to dzień po dniu. Po zejściu z europejskich salonów na włoskie podwórka, na błędzie i to podwójnym dał się z kolei złapać inny wielki – Andrea Pirlo. Jak ktoś, kto gdyby tylko chciał potrafiłby piłką zgasić papierosa (przyjmijmy dla naszych celów, że tam wolno palić:)) kibicowi zajmującemu piąte miejsce w dwudziestym rzędzie Juve Areny, może mieć trudność ... Czytaj więcej...
Wczoraj przyleciałem do Manchesteru via Monachium na wielki mecz. Anglicy mówili i pisali o nim: „massive”, „key”, „must win”, „crucial”, „derby decider”. Rzeczywiście dawno nie było w Premier League, ba, nawet w ogóle w angielskiej ekstraklasie okazji ku temu, żeby City mogli zakończyć sezon wyżej niż United. Ostatnio w 1991 roku, ale oba kluby zajęły wówczas pozycje numer 5 i 6. Teraz mają zaklepane pierwsze dwa miejsca. Po przyloc... Czytaj więcej...