CO NOWEGO?

19.07.2016, Rafał Nahorny
O co biją się Lisy?
Pięć tysięcy funtów za postawionego zaledwie jednego funciaka płacili brytyjscy bukmacherzy tym, którzy przed rozpoczęciem ubiegłego sezonu typowali Leicester City na mistrza Anglii. Dziś za taki sam zakład - co zrozumiałe - można zarobić dużo, dużo mniej, bo co najwyżej funtów trzydzieści. Ale menedżer Claudio Ranieri twierdzi, o dziwo, że jego Lisy wciąż należy traktować jak outsidera i ich szanse na obronę tytułu wyceniać w stosunku aż 6000 do1arów - zatem tak samo jak myślących tylko o utrzymaniu w Premier League beniaminków.

Włoski szkoleniowiec znów więc opowiada o tym, że nadrzędnym celem jego podopiecznym powinno być przede wszystkim zdobycie 40 punktów, które zagwarantowałyby bezpieczne miejsce w tabeli, a nie marzenia o niebieskich migdałach, czyli ligowych zaszczytach i podboju Europy. Asekuruje się Ranieri, czy nie wierzy w swój zespół? Tylko blefuje, czy mówi, co naprawdę myśli?

Do inauguracji sezonu pozostało jeszcze ponad trzy tygodnie, do zamknięcia transferowego okienka nawet pięć tygodni. Ale jednej z największych gwiazd drużyny, francuskiego pomocnika N’Golo Kante już nie udało się zatrzymać. Perspektywa gry w Lidze Mistrzów nie wystarczyła, bo pieniądze oferowane przez stołeczną Chelsea okazały się pokusą, której zawodnik nie potrafił się oprzeć.

Za to nowy kontrakt z Leicester podpisał najskuteczniejszy w zespole Jamie Vardy. Lojalność wobec klubu z King Power Stadium i wierność napastnika do klubowych barw (odmówił Arsenalowi!) porównał Ranieri do miłości legendarnego włoskiego skrzydłowego Luigiego Rivy do Cagliari, w którym zawodnik – mimo ofert z Juventusu, Milanu, Interu -- występował przez kilkanaście sezonów.

Teraz w Leicester jak oczka w głowie pilnują Riyada Mahreza. To przecież z podań wybranego najlepszym piłkarzem Premier League w ubiegłym sezonie zawodnika strzelił Vardy większość bramek. A wokół algierskiego skrzydłowego „kręci się” Barcelona, więc jeśli Luis Enrique się uprze, to mogą „Lisy” stracić kolejna gwiazdę.

Z Wysp dochodzą też informacje -- o zainteresowaniu Evertonu bramkarzem Kasperem Schmeichelem i szefem skautów Steve’em Walshem, oraz West Bromwich obrońcą Jeffem Schluppem, a także o problemach Danny’ego Drinkwatera, który nie może dogadać się z Leicester w sprawie nowego kontraktu i podwyżki wynagrodzenia.

Tajlandzcy właściciele „Lisów”, rodzina Srivaddhanaprabha, nie żałowali jednak pieniędzy na wzmocnienia. Nawet pobili tego lata klubowy transferowy rekord, bo za nigeryjskiego napastnika 23-letniego Ahmeda Musę zapłacili 18 mln funtów. Były już snajper CSKA Moskwa -- tak samo jak 18-letni Hiszpan Raul Uche Rubio z Rayo Vallecano -- ma ataku w wesprzeć Vardy’ego, co nie oznacza, że od razu wygra rywalizację z Shinjim Okazakim czy Leonardo Ulloą.

Zaostrzy się też konkurencja na innych pozycjach. Mają to sprawić niemiecki mistrz świata z 2014 r., bramkarz Ron-Robert Zieler (z Hannover 96), pomocnik Nampalys Mendy (za 13 mln funtów z Nice, porównywany do Claude’a Makelele, więc pewnie zastąpi Kante) oraz środkowy obrońca Luis Hernandez (ze Sportingu Gijon).

Dotychczasowe zakupy wyglądają nawet obiecująco, ale nie zapominajmy, że Leicester City to już nie kopciuszek czy ligowy średniak, bo zdobycie mistrzostwa Anglii w ubiegłym sezonie futbolowy status „Lisów” zmieniło i… do czegoś zobowiązuje. Teraz zaś walkę o obronę tytułu trzeba jeszcze łączyć z rywalizacją w Lidze Mistrzów. A odpaść w fazie grupowej Champions League najlepszej drużynie Premier League najzwyczajniej w świecie nie wypada. Tak samo zresztą jak bić się o utrzymanie w ekstraklasie…
Komentarze (0)

SPRAWDŹ TEŻ

14.11.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
09.11.2016, Marcin Rosłoń
Komentarze (0)
21.10.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
20.10.2016, Marcin Rosłoń
Komentarze (0)
01.09.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
31.08.2016, Tomasz Lipiński
Komentarze (0)