CO NOWEGO?

29.07.2016, Rafał Nahorny
Big Sam i mała Anglia
Od tygodnia reprezentacja Anglii w piłce nożnej ma nowego selekcjonera. Bo po sensacyjnej porażce 1:2 z Islandią w 1/8 finałów mistrzostw Europy z drużyną musiał rozstać się Roy Hodgson, który bez powodzenia prowadził narodowy zespół także podczas Euro 2012 i MŚ w 2104 roku.

Następcy działacze Football Association nie szukali zbyt długo. Wśród kandydatów najlepszym CV mógł pochwalić się Niemiec Juergen Klinsmann, ale po tym jak Brytyjczycy zagłosowali za Brexitem i zdecydowali się na opuszczenie Unii Europejskiej szanse zagranicznych trenerów na schedę po Hodgsonie znacznie zmalały i ostatecznie wybierano z grona angielskich szkoleniowców. Zresztą poprzedni obcokrajowcy na posadzie selekcjonera Anglików – Szwed Sven-Goran Eriksson i Włoch Fabio Capello niczego wielkiego z kadrą nie zwojowali.

Zwycięzca tej rozgrywki, 61-letni Sam Allardyce w pokonanym polu pozostawił, między innymi, Steve’a Bruce’a, który do niedawna pracował w Hull City, i menedżera Bournemouth, Eddiego Howe’a. „Nowy” podpisał 2-letni kontrakt i zarobi w tym czasie około 6 milionów funtów. Z małej podczas Euro reprezentacji Anglia ma uczynić wielką podczas rosyjskich finałów MŚ.

„Big Sam”,jak ze względu na warunki fizyczne kibice i dziennikarze nazywają Allardyce’a, prestiżowych trofeów w menedżerskich karierze nie zdobywał. Raczej specjalizował się w ligowych awansach – z Limerick w Irlandii oraz z Notts County, Boltonem i West Hamem w Anglii. On sam uważa jednak, że czasem trudniej utrzymać drużynę w lidze niż wywalczyć tytuł. Coś w tym jest, bo na przykład uniknięcie przez Sunderland spadku z Premier League w ubiegłym sezonie (Allardyce objął „Czarne Koty” po ośmiu kolejkach, na ostatnim miejscu w tabeli, bez zwycięstwa, zaledwie z trzema punktami) należy uznać za majstersztyk.

„Big Sam” ma opinię menedżera z charyzmą. Bo umie dogadać się z zawodnikami, ale – jak potrzeba – potrafi też tupnąć nogą. W klubach pracował z takimi gwiazdami jak Nicolas Anelka, Youri Djorkaeff, Jay-Jay Okocha, Michel Owen czy Fernando Hierro i zawsze znajdował z nimi wspólny język. Jeśli jednak któryś z kadrowiczów spróbuje mu w szatni podskoczyć, poddając w wątpliwość wcześniejsze boiskowe sukcesy na boisku nowego selekcjonera, to zawsze może zasłonić się asystentem, którego sobie wybrał. Sammy Lee bowiem wraz z Liverpoolem wygrywał dwa razy Puchar Europy i trzy razy mistrzostwo Anglii.

Krytycy poczynań Allardyce’a zwracają uwagę, że prowadzone przez niego drużyny nie miały stylu i nie grały ładnie dla oka. Jeśli już ten styl dało się gdzieś dostrzec, to nie sposób było tego nazwać inaczej niż „long ball team” . Przez lata czepiano się też „Big Sama”, że na środku ataku widzi tylko wieżowców pokroju Kevina Daviesa czy Andy’ego Carrolla, ale w Sunderlandzie, stawiając na filigranowego Jermaine’a Defoe udowodnił, że umie sobie radzi w każdych warunkach.

Jak zmieni się reprezentacja Anglii pod wodzą Allardyce’a? Do wyboru piłkarzy dokonywanego przez Hodgsona nie zgłaszano większych pretensji. Zresztą ze względu na powiększającą się w ostatnich latach przewagę zagranicznych piłkarzy w Premier League aż takich kłopotów bogactwa kolejni selekcjonerze nie mieli. Trudno było bowiem przeoczyć wyróżniającego się Anglika. Z pewnością więc „Big Sam” rewolucji w składzie nie przeprowadzi. Może za to sięgnąć po swoich byłych podopiecznych z WHU, na przykład wspomnianego Carrolla, Marka Noble’a, czy Aarona Cresswella, dać szansę rekonwalescentom – Luke’owi Shawowi z MU i Alexowi Oxlade-Chamberlainowi z Arsenalu, może „odkurzyć” też Theo Walcotta czy Androsa Townenda, czy raz jeszcze sprawdzić Danny’ego Drinkwatera. To chyba wszystko.

Na pytanie zaś o przydatność Wayne’a Rooneya odpowiada „Big Sam”, że rolę w kadrze wyznaczy mu jego klubowy menedżer Jose Mourinho. Czyli, jeśli w MU zagra „Wazza” w ataku, to w Anglii też będzie napastnikiem, jeśli Portugalczyk uczyni z niego pomocnika, to w kadrze też będzie Rooney rozgrywał.

Allardyce w roli selekcjonera zadebiutuje 4. września w meczu eliminacji MŚ na wyjeździe ze Słowacją (w grupie F są jeszcze Szkocja, Słowenia, Litwa i Malta). Mógł „Big Sam” debiutować trzy dni wcześniej, ale sam zrezygnował z towarzyskiej potyczki z Chorwacją na Wembley. Twierdzi, że w tym czasie chce lepiej poznać piłkarzy i dłużej z nimi potrenować. Wolno mu. Tylko, że jeśli Słowaków nie pokona (miesiąc temu Hodgson zremisował z nimi we Francji), to kibice natychmiast wskażą przyczynę niepowodzenia.
Komentarze (0)

SPRAWDŹ TEŻ

14.11.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
09.11.2016, Marcin Rosłoń
Komentarze (0)
21.10.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
20.10.2016, Marcin Rosłoń
Komentarze (0)
01.09.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
31.08.2016, Tomasz Lipiński
Komentarze (0)