Wystartowała runda rewanżowa T-Mobile Ekstraklasy i od razu kilka osób ma przegwizdane. Zacznę od siebie, chyba wypada wyjść przed szereg. Komentowałem z Mirkiem Szymkowiakiem rywalizację Śląska Wrocław z Ruchem Chorzów. Pomyliłem się przy ocenie prawidłowości
strzelonego przez Mateusza Cetnarskiego gola. Stwierdziłem, że był spalony, gdy zgodnie z przepisami go nie było. Sytuacja złożona, choć zgodnie z regułami wydaje się banalna. Długo ją omawiałem przez telefon ze Sławomirem Stempniewskim broniąc swojego stanowiska, ale w końcu musiałem się poddać, zwyciężyła litera piłkarskiego prawa. Cetnarski w momencie zagrania kiksem piłki przez Sebastiana Milę był uczestnikiem nowego zdarzenia. W momencie dotknięcia piłki przez kapitana Śląska, Cetnar nie był na spalonym.
Drugi warunek, który podważa moją tezę o spalonym, to brak kontaktu z piłką po dośrodkowaniu Przemysława Kaźmierczaka. Wrzutka w pole karne była za wysoka, przeszła do Mili, raptem dwa metry dalej i jest nowe zdarzenie. Cetnarski jest TYLKO na pozycji spalonej. Wiem, wbijam się w szczegóły, ale z nich zbudowany jest zbiór przepisów w piłkę nożną. Zresztą to akurat jest bardzo ważne, bo jak oglądam różne mecze, to mylenie spalonego z pozycją spaloną jest nagminne. Nie było również absorbowania przez Mateusza Cetnarskiego uwagi obrońców ani bramkarza. Pesković został na linii, gdyby zrobił kilka kroków do przodu i zawahał się wtedy asystent Marcin Borkowski musiałby machnąć flagą ofsajd. Jednak Pesković, nic nie wiedzący przecież o metrowej pozycji spalonej przeciwnika, nie miał zamiaru opuszczać linii bramkowej czy jej okolicy. Ja uważałem, że już w momencie centry Kaźmierczaka jest spalony, bo Cetnarski ewidentnie był adresatem podania, zresztą swoją niezłą pozycję w polu karnym podpowiadał koledze z zespołu podniesioną ręką. Nie doskoczył jednak do szybującej piłki i to sprawiło, że jego położenie na boisku to była pozycja spalona nie spalony. Nieważne, że Mila był za plecami, że obaj byli w świetle bramki na 9 metrze. Bramkarz i obrońcy Śląska nie byli tym jakoś wyjątkowo zaabsorbowani. Kiks Mili, Cetnarski w nowej akcji był za piłką i podającym, więc korzyści z bycia na pozycji spalonej nie możemy brać pod uwagę, bo w tej nowej, superkrótkiej akcji, od kontaktu Mili z futbolówką, wszystko jest czysto.
I tu chwila zabawy przepisami. Gdyby piłka minęła Cetnarskiego, a zamiast Mili byłby tam powiedzmy obrońca Ruchu Rafał Grodzicki i on właśnie zagrałby piłkę kiksem tak jak Mila, to wtedy spalony! Bo to nadal ta sama akcja i nieświadome, bo kiksem, wybicie piłki do będącego i korzystającego ze swojej pozycji spalonej rywala. Ten kopie i „szmata” (slangowo chorągiewka) w górę. Jeśli za plecami Cetnarskiego byłoby pusto, a piłka odbiłaby się od słupka lub poprzeczki i spadła mu na nogę, to znów korzyść z bycia na pozycji spalonej, a więc w konsekwencji spalony. Wreszcie wyjście z bramki Michala Peskovicia, a tego nie było, mogło uratować Ruch przed stratą gola. Ale Słowak został w blokach i to jest najistotniejsze przy ocenie sytuacji. Nie chciał przechwycić dośrodkowania, nie wiedział oczywiście, że Cetnarski lekko nagina przepisy, od początku do końca nie brał pod uwagę opuszczenia bramki. Jaki z tego morał? Pamiętajcie, żeby rozdzielać dwie sprawy. Pozycję spaloną i spalonego. W tej sytuacji czapki z głów przed sędzią asystentem Marcinem Borkowskim. Świetnie ustawione oko i nomen omen w oka mgnieniu zastosowanie się do z pozoru oczywistego przepisu, którego tłumaczenie zajmuje 2/3 strony, haha.
Za
brak czerwonej kartki dla Jarosława Fojuta w pierwszym kwadransie meczu jednak dla sędziego Pawła Gila gwizdek i upomnienie. Ale wierzę w dobre intencje arbitra i stawiam, że pierwszą myślą była czerwień dla stopera Śląska za zatrzymanie wychodzącego na czystą pozycję, posiadającego realną szansę na zdobycie bramki – tak to idzie w przepisach, Macieja Jankowskiego. To był splot wydarzeń, które odwiodły w mojej ocenie Pawła Gila od wyrzucenia z boiska Jarka Fojuta (którego bardzo lubię, obaj słuchamy hip hopu, on kumpluje się z OSTRYM, ja z ELDO;). Kolejno: domagający się ostentacyjnie gestem i wulgarnymi słowami kartki napastnik Ruchu Arkadiusz Piech. Sędzia był wśród innych zawodników, nie mógł tego puścić Piechowi płazem. Ale najpierw powinien sięgnąć do kieszonki spodenek po asa kier i zdaje mi się, że właśnie taki miał zamiar. Pokątnie wiem, że namieszali mu w głowach asystenci, którzy rzucili w słuchawkę komendy: „żółta”. Akurat w tym wypadku pośpiech byłby świetnym doradcą. Paweł Gil powinien po gwizdku jak rewolwerowiec sięgnąć po colta, czyli „kiera” i z nim podbiec do obrońcy. W ten sposób mógł uciąć na starcie wszystkie zbędne spekulacje, nikt ze Śląska nie zgłosiłby protestu, asystenci uznaliby, że główny widział to zdarzenie lepiej. Sprawa była klarowna, Piotr Celeban nie miał szans na nadrobienie zaległości do Jankowskiego, gdyby Fojut odpuścił faul. Po załatwieni na czerwono sprawy pierwszej sędzia Gil miał przyłożyć napomnienie Piechowi, bo się należało. A tak Piechu zrobił swoich Niebieskich na szaro swoją nieświadomą krecią robotą. Poniosły go emocje, nie dał wykazać się arbitrowi, u którego w tym czasie poziom adrenaliny wyraźnie spadł. Przypomnijcie sobie z materiału sędziowskiego „Na podsłuchu” z Hubertem Siejewiczem najważniejszą strategicznie sytuację z meczu Legia - Cracovia. Tam sędzia chciał wlepić bramkarzowi Pasów czerwoną kartkę za domniemany faul na Radoviciu, ale ochłonął, posłuchał asystentów i się wycofał. Tutaj ten manewr nie wypalił, czasami jednak pierwsza myśl jest najlepsza.
A propos Arka Piecha warto dorzucić, że piłkarz nie sędziuje, tak mawiają trenerzy w szatniach albo na treningach, gdy na siłę podczas treningowej gierki sędziują tendencyjnie, aż wyprowadzą podopiecznych krzywdzonego zespołu z równowagi. A do awanturujących się klientów rzucają przez ramię z cynicznym uśmiechem: „A na co liczyłeś, przecież gracie na wyjeździe”. Ja byłem z tych, którzy podczas gry sędziowali, pomagali, wiedzieli lepiej, skakali ze złości na piętach i wiem, że to tylko zabiera energię i źle nastawia mnie i drużynę do sędziego. I jego w drugą stronę. To jak lawina, zaczyna się od małej kulki, a kończy na lecącym z górki całym bałwanie pretensji i niezgody.
Muszę odnieść się przy okazji Śląska do pana trenera Oresta Lenczyka. Od kilku tygodni wiadomo, że w lipcu przeniesie się do Celticu Glagow Jarosław Fojut. Uff, dobrze, że nie do bankruta Rangersów. Zawsze w takich przypadkach ścierają się dwie teorie. Stawiać na piłkarza, którego za pół roku nie będzie czy odstawić na bocznicę i budować zespół z tych, którzy mają dłuższe kontrakty. Ja uważam, że Orest Lenczyk postępuje słusznie. Fojut jest nadal piłkarzem Śląska, marzy o mistrzostwie, wywalczył miejsce w składzie, po co pozbawiać jego i drużyny dobrego obrońcy i w domyśle ograniczać szanse na tytuł? A niech Fojut odejdzie do Szkocji jako mistrz Polski 2012, co tam, komu szkodzi?! Ryszard Tarasiewicz miał inną koncepcję, gdy prowadził Wrocławian. Rezygnował z takiego piłkarza, przykłady Janusza Gancarczyka czy Krzysztofa Ostrowskiego, wiedząc, że w dalszej perspektywie nie może na niego liczyć. Ja uważam, że odbieranie Fojutowi szans na złoty medal i grę w podstawowym składzie byłoby nie fair. Do czerwca 2012 to pracownik Śląska, urlop, Celtic i wakacje będą dopiero po wygaśnięciu umowy. Brawa dla trenera Lenczyka!
We Wrocławiu na pięknym Stadionie Miejskim był podglądający Śląsk w akcji trener Legii Maciej Skorża. Ten ma przegwizdane od paru tygodni. Stracił czterech piłkarzy (Borysiuk, Rybus, Komorowski – transfery, Radović - kontuzja) i wreszcie komplet punktów w Zabrzu. Sprzedaż Ariela Borysiuka i Macieja Rybusa uważam za trafione transfery Legii i po prostu świetny interes. Jednak stratę za raptem 450 tysięcy euro Marcina Komorowskiego oceniam jako wpadkę. Komorowski kosztował Legię zdaje się 350 tysięcy złotych kilka sezonów temu, niby więc jest jakiś zarobek, chociaż przez kilka sezonów Komor swoje zarobił, pewnie wyszło na zero. Jednak w niedawnych negocjacjach kwota odstępnego w jego kontrakcie powinna zakręcić się koło miliona euraków. Może oporowo, ale czy na pewno? Tierek zdeterminowany, żeby wykupić Komora wyłożyłby i tyle, wtedy nie byłoby aż takiej zgagi. Przecież Marcin Komorowski trzymał obronę Legii bardzo krótko i rzetelnie. Umówmy się, są ludzie od kierowania i do czarnej roboty. Michał Żewłakow poza umiejętnościami gra doświadczeniem, Marcin Komorowski dodatkowo serduchem. To właśnie Komor czyścił, a Żewłak zbierał przechwyty. Była w tym właściwa proporcja i balans. Już nie będzie. Czas odkurzyć Inakiego Astiza albo Dicksona Choto, byle nikt nie wpadł na pomysł, żeby złamać reprezentacyjną karierę tuż przed EURO2012 Jakubowi Wawrzyniakowi przesuwając go na siłę do środka obrony. A Górnik nawet jak straci pół składu to i tak jakoś pociągnie. Arkadiusz Milik, Paweł Olkowski, Michał Jonczyk, no i Prezes Nakoulma – niezła kompozycja!
Nie lepiej ma się w Poznaniu Jose Maria Bakero. Wiecie kto niebawem może wjechać na Bułgarską na białym koniu? Michał Probierz. Ale sam Pan Michał na razie nie macha zbyt obcesowo szabelką, bo jest do rozegrania ciekawa partyjka pokerka. Znacie takie terminy jak czekam, pas, podwajam? Tak się rysuje najbliższa przyszłość Michała Probierza. Bakero wisi na włosku, ale w Warszawie też się robi ciekawie. Po meczach Legii ze Sportingiem w Lidze Europy i Śląskiem w ekstraklasie będzie jasne co się wydarzy. Notowania Macieja Skorży dawno nie poszły tak gwałtownie w dół. Nikt nie zapłacze po Skorży w zarządzie Legii, nawet wygodniej będzie zatrudnić kogoś nowego w przypadku dwóch najbliższych realnych niepowodzeń, zamiast wysłuchiwać i wyczytywać o wyprzedaży składu, osłabianiu zespołu bez wiedzy trenera, braku komunikacji, niedotrzymanych obietnicach, przedkładaniu biznesu nad mistrzowskie cele, etc. Łatwiej będzie zatrudnić kogoś kto przejmie drużynę w aktualnym kształcie jako wyjściowe 100%. Dla Maćka Skorży obecnie to znacznie mniej niż miał.
Przegwizdane ma oczywiście Patryk Małecki, ale to temat na zupełnie inną bajkę i to raczej bez happy endu. Tymczasem the end.
PS. No i Wy też macie przegwizdane, bo znów mi jakieś długie wyszło! Strzała!
Komentarze (14):
#Bartol3
02.03.2012, 02:58
Ej, nie przesadzaj.
Liga mistrzów w Polsce zginęła na deskach po wyłączności dla N-sport. Nie chcesz chyba reprezentacji skazać na podobny los?
#arturrofcb
29.02.2012, 23:35
Panie Marcinie świetny blog.
Nie owijając w bawełnę przejdę do meritum. Oglądając mecz naszej reprezentacji, nie po raz pierwszy, zastanawiam się dlaczego canal+ nie mógłby się pokusić o pozyskanie praw do transmisji. Kiedyś mi się obiło o uszy, że FIFA premiuje telewizje publiczne w nabywaniu praw - prawda czy fałsz? Nie chce mi się wierzyć, że żadnej komercyjnej stacji pokazywanie meczów reprezentacji nie przyniosło by profitów.
#kkkk
26.02.2012, 19:28
Panie marcinie jest gdzies podany pana adres e-mail mam mam nadzieje ciekawa propozycje.
#Bartol3
25.02.2012, 01:34
Spalonego zgodnie z przepisami nie było, ale zgodnie z duchem gry był. I moim zdaniem na tej zasadzie słuszności powinna ta pozycja spalona polegać. To tak jak pan kiedyś pisał, że trzeba odróżniać spalonego od pozycji spalonej i sędziego z asystentem.
#piotrek
24.02.2012, 21:33
Mnie najbardziej zdenerwował fakt, że w drugiej połowie przez jakieś pięć - sześć minut nie było obrazu. I na dodatek na końcu pan Rosłoń mówi: "Żegnają się z Państwem: Mirosław Szymkowiak, Marcin Rosłoń (...) i nasza niezawodna ekipa realizująca mecz".
Gdy to usłyszałem to myślałem że wyjdę z siebie. Niezawodna ekipa? To już nie pierwszy taki "zanik" obrazu na C+.
#knowy
24.02.2012, 20:17
Pytanie kontrowersje sędziowskie do pana Sławomira odnośnie meczu Standard - Wisła:
1. Czy pod koniec I połowy był karny na Ilievie?
2. Czy zawodnik gospodarzy w I połowie nie powinien dostać czerwonej kartki za uderzenie z premedytacją Nú?eza, gdyż jak się orientuje już sam zamiar uderzenia nakazuje pokazanie własnie takiej kartki.
3. Czy zawodnik gospodarzy powinien byc ukarany minimum żółtą kartka w I połowie podczas wykonywanie przez Belgów rzutu wolnego ( Pareiko piąstkuje ok. 35 min) . Zawodnik ten ustawia się przy naszym bramkarzu w odległości ok 10 metrów od pozostałych i przy wrzutce biegnie w przeciwnym kierunku demolując z premedytacją jednego z Wiślaków .
4. Czy minimalne spalone w I połowie odgwizdane Wiślakom nie powinny być "puszczone" gdyż jak wiadomo takie sytuacje rozpatruje się na korzyść atakującego.
Pozdrawiam
p.s. czy pan Borek w 77 min przy akcji Meliksona i nie udanym strzale Kirma nagle podnosząc głos i krzycząc " NO STRZELAJCIE" komentował własnie tą akcje czy może jacyś Niemcy wdarli mu się do kabiny ? 
#tomek33
24.02.2012, 09:27
#prawonożny
22.02.2012, 17:30
Rozmawiałem z kilkoma sędziami i wszyscy mówią, że we Wrocławiu był spalony. Znalazłem w sieci podobne sytuacje i też był spalony... Pan też powiedział w transmisji, że był spalony. Dlaczego jeden pan Sławek mówi inaczej?
#Role
21.02.2012, 21:31
Co ma piernik do wiatraka? Co ma rzucanie się Piecha do decyzji sędziego? Nic. Sędzia się przestraszył podjęcia decyzji co do której pewnie miał pewność.
Co do spalonego, czy Cetnarski nie osiągnął korzyści z faktu, że był na spalonym? Osiągnął, to była inna akcja, inne podanie? No proszę. Interpretacja o korzyści ma tutaj znaczenie, wrzutka pierwsza - piłka była skierowana do Cetnarskiego czy do Mili? To nie ma znaczenia - bo liczy się moment podania, a nie czy skoczył i dosięgnął - jest bez znaczenia, dla bramkarza również bez znaczenia, bo znowu liczy się moment podania.
To co stoi dwóch zawodników w polu karnym, jeden na spalonym, drugi nie - idzie wrzutka, jakie ma znaczenie do kogo leci piłka w tym momencie? Jeden jest na spalonym, skacze nie dosięga piłki, ale kolega korzysta, akurat nie był na spalonym i mu podaje piłkę - gol. I wg przepisów jest ok? Panie Marcinie - pierwsza myśl jest zawsze najlepsza, a p. Stępniewski i tak zawsze wymyśli coś byle obronić sędziego. Pozdrowienia.
#daryzda
21.02.2012, 18:50
Witam Panie Marcinie
1) Tak jak mówi sam Mila to nie był kiks tylko asysta(sezonu?
. Po za tym też byłem pewien że sędzia odgwiżdże spalonego.
2)Czerwień dla Fojuta ewidentna,ciekawy zawodnik ten Fojut ale do kadry to chyba za słaby.Chociaż jak powołanie dostał S.B. z Werderu,który w piłkę nie grał od kilkunastu miesięcy to może jednak warto dać szansę Fojutowi?! Ale "dyzma" wie najlepiej kto powinien w kadrze grać.
3)Moim bardzo skromnym zdaniem trenerem w Lechu powinien zostać Probierz.Facet gdzie nie pójdzie robi wyniki(może oprócz Arisu).
Przyznam szczerze iż liczyłem (nie mam pojęcia na jakiej podstawie),że zostanie trenerem Herthy Berlin.
4)O Małeckim szkoda pisać-totalna błazenada,kompromitacja.
Ps.Panie Marcinie a co z blogiem biegowym,pierwszy poniedziałek Lutego już dawno za nami:
Pozdrawiam
#DannLFC
21.02.2012, 16:36
Właśnie. Najbardziej przegwizdane ma Legia za Komorowskiego. Z Żewłakiem stworzyli duet obrońców, który naprawdę robił kawał dobrej roboty na jesieni (bodajże 10 bramek straconych w całej rundzie jesiennej? Mogę się mylić :P). 450 tysięcy ojro? Za tyle to polskie kluby wypożyczają piłkarzy z zagranicy. Straszny klops. Co do Lecha, mówi się również o Czesławie "Mou" Michniewiczu na stanowisku trenera Kolejorza. W tym wypadku, jakby się nie stało, moim zdaniem będzie to tylko zmiana in plus.
Pozdrawiam.
#kamilkrakoow
21.02.2012, 12:28
Witam.
Panie Marcinie proszę o receptę na Cracovie gdyż od 4 lat nie mogę na nich patrzeć
,jedynie runda która uratowała Pasy przed spadkiem była ciekawa a tak to kopanina jak u okręgówkach
.
Pieniądze,Stadion i Kibice są, co jest potrzebne więcej aby grać w piłkę
Czekam na komentarz
Pozdrawiam Kamil
#KamilK
21.02.2012, 11:35
Nie przegwizdane, bo artykul przyjemny
Fajna i trafna uwaga dot. trenera Lenczyka - klasa postępowanie! Swoją drogą, może Fojut powinien zostać sprawdzony w reprezentacji? Jak dla mnie na pewno przed Kamińskim !!
Panie Marcinie a co uważa Pan nt. Widzewa Łodź? Niby zawsze coś sprzedają, niby zawsze przeciętnie, ale punktów urwą i w środku się złapią. Trener bez większej charyzmy ale te transfery ... chyba od klubu z takim tradycjami powinno trochę więcej się oczekiwać. A tymczasem wszystko zatrzymało się na pocz. XXI wieku, stadion już można by powiedzieć słaby, piłkarze ... bez fajerwerków, chociaż są solidni! Taki nam przeciętniak się robi, chociaż wyniki ma jak na swój potencjał ok, wydaje mi się że Cracovia powinna być wyżej tylko nie wiadomo co ich ciągle blokuje.
Pozdrawiam!
#michael
21.02.2012, 10:56
Rzeczywiście dość długi ten artykuł, ale było też wiele spraw wartych poruszenia
Jeśli chodzi o czerwoną kartkę dla Jarosława Fojuta, to moim zdaniem ewidentnie mu się należała. Jednak zastanawiając się dłużej nad tą sporną sytuacją, można zauważyć, że inna decyzja sędziego Gila mogłaby być bardzo niekorzystna dla Śląska. Najpierw drużyna z Wrocławia musiałaby grać osłabiona z Ruchem, a dodatkowo Fojut nie mógłby wystąpić w meczu z Legią. Oczywiście to tylko zwykłe doszukiwanie się podtekstów. Poza tym jestem przekonany, że sędzia Gil nie myślał o tym w momencie podejmowania decyzji. Natomiast decyzja sędziego liniowego była całkowicie słuszna. Należy pamiętać, że widzowie mają do dyspozycji kilka powtórek, ale arbiter musi podjąć decyzję w ułamku sekundy. Brawa dla pana Borkowskiego.