EMISJE

SO | 25.11 | 04:00

CANAL+

SO | 25.11 | 05:00

CANAL+1

ND | 26.11 | 06:25

CANAL+

Sztuczki

Polska, 2007

reżyseria:

obsada: , , , ,

gatunek: film obyczajowy

czas trwania: 92 min

Ocena filmu

4.00

Opis

Lato w Wałbrzychu, rodzinnym mieście kilkuletniego Stefka (Damian Ul) i jego starszej siostry Eli (Ewelina Walendziak). Dzieciaki wychowuje matka (Iwona Fornalczyk), która pracuje jako sprzedawczyni w lokalnym sklepie. Ojciec (Tomasz Sapryk) odszedł od nich do innej kobiety. Nadchodzą wakacje.

Stefek włóczy się po okolicy lub spędza czas z siostrą, która wieczorami dorabia jako barmanka. Traktuje to zajęcie jako przejściowe, zanim dostanie wymarzoną pracę w zagranicznej firmie. W tym celu studiuje wytrwale włoski wiedząc, że będzie wymagany podczas rekrutacji. W międzyczasie dzieli się z bratem swoją sekretną teorią. Według niej los można zmienić i odpowiednio nim pokierować stosując pewne "sztuczki". Stefek zaczyna głęboko wierzyć w nauki Eli i wymyśla kolejne sposoby, by sprawdzić, czy los można rzeczywiście przekupić. Kiedy więc zauważa na dworcu mężczyznę, który przypomina mu ojca, postanawia doprowadzić do tego, żeby nie zachęcany przez nikogo rodzic wrócił do porzuconej przed laty żony i dzieci.

Obsypane ponad 30 nagrodami na krajowych i zagranicznych festiwalach, i wyznaczone na polskiego kandydata do Oscara "Sztuczki" to rzadki przykład kina autorskiego, które odniosło komercyjny sukces. To zarazem drugi obraz ANDRZEJA JAKIMOWSKIEGO, który już w debiucie z 2003 roku z powodzeniem wprowadził do swego języka filmowego realizm magiczny. W "Zmruż oczy" stworzył miejsce niezwykłe, pełne poezji, będące alternatywą dla wiecznie pędzącego świata. W "Sztuczkach" uczynił to samo z Wałbrzychem, uchodzącym za jedno z najbardziej szarych i zaniedbanych polskich miast i wykorzystywanym dotychczas przez filmowców do pokazania polskiej beznadziei, jak na przykład w "Komorniku" Feliksa Falka. U Jakimowskiego Wałbrzych zyskuje niepowtarzalny blask i nieznaną dotąd optykę. Duża w tym zasługa słonecznych, pogodnych zdjęć Adama Bajerskiego oraz nastrojowej i pozytywnej muzyki jazzmana Tomasza Gąssowskiego, którzy należą do grona stałych współpracowników reżysera. Dzięki "Sztuczkom" ukazującym pozornie nudną rzeczywistość oczami dziecka, sam Jakimowski miał możliwość wrócić do czasów beztroskiej młodości: "Ten film dedykuję mojej siostrze. Kiedy byłem małym chłopcem, a ona nastolatką, sadzała mnie na szafie, żebym chociaż przez chwilę nie mógł zrobić nic głupiego. Niestety, te czasy już minęły".

Osiągnięcie atmosfery spontaniczności i autentyzmu charakterystyczne dla dzieciństwa nie byłoby możliwe bez udziału aktorów niezawodowych oraz odpowiedniego warsztatu pracy. "Nie robię dubli, bo nie lubię, gdy jakaś sytuacja jest mechanicznie odtwarzana. Powtórzenie zabija autentyzm. Kiedy kręcę jakąś scenę z pierwszego podejścia, ani ja, ani aktor często nie wiemy, co się wydarzy. Lubię stwarzać takie sytuacje, kiedy aktor czuje się zaskoczony rozwojem wydarzeń. W takich momentach spada mu maska z twarzy i powstają sceny, które mają niepowtarzalny walor. Najbardziej jestem zadowolony, gdy nie można odróżnić zdjęć inscenizowanych od zdjęć z ukrytej kamery". Rola Stefka przypadła Damianowi Ulowi, wyróżnionemu za nią nagrodą aktorską na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Tokio i nominacją do Orła w kategorii odkrycie roku. Ekranową siostrą chłopca jest Ewelina Walendziak, dla której był to również pierwszy występ na ekranie. Młodych debiutantów wspomagają doświadczeni, ale nieopatrzeni aktorzy, jak związany z Teatrem Powszechnym Tomasz Sapryk ("Wesele", "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", serial "Cztery poziomo"), który za rolę ojca Stefka i Elki zdobył Polską Nagrodę Filmową, Orła. Wśród innych nagród przyznanych "Sztuczkom" warto wymienić nagrodę Europa Cinema dla Najlepszego Filmu Europejskiego i wyróżnienie UNICEF na festiwalu w Wenecji, Grand Prix na festiwalu w Gdyni oraz Orła publiczności i za najlepszą reżyserię.

WASZE OPINIE

villemo

Dożo już napisano, więc nie bedę się rozwodzic, powiem tyle, że film poprzez nienarzucające sie pokazanie niekoniecznie najpiekniejszych zakątkow i najlatwiejszych losów ludzkich - niesie w sobie ogromnie duzo swiatla i optymizmu. Harmonijne uspokojenie.
Mozna bylo inaczej? Ano mozna bylo - podejsc na dworcu, powiedziec; wybiec z zaułka na ulice i powiedziec. Ale nie :)

Dla mnie Sztuczki przekazuja wiecej wiary w realnosc czegos magicznego niz Labirynt fauna.
Nie mowie, ze to lepszy film. Po prostu w nim mozna w cos uwierzyc.

Jedynie niepokoila mnie Elka, ktora z jednej strony na sztuczkach sie znala, a z drugiej jakby nie potrafila zatosowac ich w swojej drodze zawodowej. Tu ta jej wrecz biernosc byla dla mnie dysonansem (pomijam fakt upartego zabierania ze soba brata na rozmowe).

piterek_rek

Mam wrażenie patrząc na ten film, że to już gdzieś widziałem. Czuję, że to co chciał mi przekazać reżyser poprzez ten film już wiem. Nie wiem czym się tu zachwycać. Dla mnie ten film jest średni. Naprawdę dobrze mi się go oglądało. Z tego względu, że jest to nasz polski film. Gdyby był to film zagraniczny pewnie bym niegatywnie się na jego temat wypowiadał. Dziękuję ci Dezerter za twój wykład. Przeczytałem go dwa razy. Masz rację pewnie gdybym wychowywał się w takim świecie jak ten chłopiec inaczej patrzył bym na ten film. Ja pochodzę z północnego Mazowsza, więc daleko mi do takich krajobrazów.

dezerter

[quote piterek_rek napisał 28.12.2008 13:31]
Chciałbym się zapytać reżysera co chciał pokazać poprzez ten film. To, że jak rzucimy monetą to ktoś ją podniesie i powie, że ma szczęście ? Fajnie. Ubawiłem się jak nie wiem. Nie wiedzieć czemu Elka nie poszła na rozmowę dotyczącą pracy. [/quote]

Piterek ! Co dokładnie reżyser miał na myśli tego oczywiście nie wiem, mogę się tylko domyślać.
Moim zdaniem reżysera (studiował filozofię) interesuje to na ile życie człowieka jest zdeterminowane przez tzw. ślepy los (czyli zdarzenia, na które nie ma żadnego wpływu), a na ile jest efektem świadomych wyborów, cierpliwości w dążeniu do celu, który ktoś sobie wyznaczył.
Wydaje mi się, że Jakimowski zetknął się w swoim życiu z huną (to jest tajemny system Kahunów przekazywany ustnie od wielu pokoleń, który dla świata zachodniego odkrył Max Freedom Long). Jedną z praktyk huny jest modlitwa, która wymaga ofiary. Kahuni wierzą, że jeśli ktoś wystarczająco usilnie czegoś w życiu pragnie - to jego myśli (plany, marzenia) zostaną wcielone w życie przez siły, których nie rozumiemy (wszechświat).
Zauważ jak bohater filmu mówi w pewnym momencie coś w tym stylu (cytuję z pamięci) : los trzeba przebłagać albo przekupić (stąd rzucanie monet na tory i myśl o tym, by poświęcić kolczyki mamy). W efekcie ofiarą staje się zawalenie przez Elkę szansy na znalezienie pracy we włoskiej firmie, ale cel (odzyskanie ojca) zostaje osiągnięty. W dawnych czasach ludzie bardzo często stosowali ofiary, czasem w okrutnej formie (poświęcenie życia zwięrzęcia - np. baranek ofiarny, a nawet ludzi), jeśli chcieli coś wyprosić od Boga (lub jak inni wolą - losu). Nawet w Starym Testamencie znajdziesz taki fragment - gdy Abraham miał złożyć w ofierze własnego syna. W systemie huny - ofiara jest bezkrwawa, jest to mana - czyli zapas energii życiowej.
Myślę, że to wszystko inspirowało Jakimowskiego.

Scenariusz ma wiele elementów wspólnych z "Alchemikiem" Coelho - tam też główny bohater odnajduje swój życiowy cel, ponosi ofiary aby go osiągnąć, uczy się mówić językiem Wszechświata i tam też postawiona jest teza, że osoba dążąca do celu otrzymuje pomoc Wszechświata (absolutu) i że choć kroczy po drodze pełnej przeszkód i zwątpienia, to w efekcie osiąga swój cel.

Kahuni uważają, że cały wszechświat to jeden połączony organizm, że między ludźmi, a nawet między ludźmi i przedmiotami, które kiedyś się ze sobą zetknęły tworzą się niewidzialne więzy - w efekcie wszechświat jest jakby systemem naczyń połączonych, gdzie wszystko może mieć wpływ na wszystko, jest tylko kwestia użycia odpowiedniej ilości energii (siły woli, many).

Poza kwestiami filozoficznymi ten film znakomicie pokazuje, że piękno i magia jest ukryte nawet w brzydocie, biedzie, w zwykłych ludziach i w prozaicznych sytuacjach. Komuś, kto się wychował w innych krajobrazach niż te pokazane na filmie - może być to ciężko zrozumieć. Nie wiem czy to się da wyjaśnić słowami. Chyba trzeba było mieszkać w takim familoku, włóczyć się po torach, obserwować gołębie - żeby dostrzegać że takie życie (pozornie bez celu) umożliwia widzenie pewnych rzeczy, które nie da się dojrzeć z poziomu dużego miasta, pośpiechu, pracy w nowoczesnej firmie itp.
Sztuczki
reżyseria:
Polska, 2007
Lato w Wałbrzychu, rodzinnym mieście kilkuletniego Stefka (Damian Ul) i jego starszej siostry Eli (Ewelina Walendziak). Dzieciaki wychowuje matka (Iwona Fornalczyk), która pracuje jako sprzedawczyni w lokalnym sklepie. Ojciec (Tomasz Sapryk) odszedł od nich do innej kobiety. Nadchodzą wakacje.
film obyczajowy
Sztuczki
4,3 5 1 72