Plac Zbawiciela

Polska, 2006

reżyseria: Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze

obsada: , ,

gatunek: dramat obyczajowy

czas trwania: 106 min

4.00

Beata (Jowita Budnik) i Bartek (Arkadiusz Janiczek) są młodym małżeństwem na dorobku. Mają dwóch kilkuletnich synów (Natan i Dawid Gudejko) i dużo planów na przyszłość, a najważniejszym z nich jest zakup własnego mieszkania.

Aby tego dokonać poświęcają wszystkie oszczędności i, żeby było taniej, rezygnują z wynajmowanego lokalu. Wprowadzają się do matki Bartka, Teresy (Ewa Wencel), która nie darzy Beaty sympatią, lubi ją pouczać i strofować. Nie szczędzi też złośliwości synowi. By odreagować Beata i Bartek snują się po betonowych kondygnacjach swojego przyszłego bloku, planując rozkład mieszkania, do którego klucze już wkrótce mają odebrać. Tymczasem deweloper ociąga się, a pobyt u matki niewygodnie dla wszystkich przedłuża. Sytuacja zamienia się w koszmar, kiedy okazuje się, że deweloper zbankrutował. Niedługo później wychodzi na jaw romans Bartka, który wkrótce wyprowadza się z domu do kochanki. Po desperackich próbach odzyskania męża Beata popada w głęboką depresję. Przestaje wychodzić z domu, nie dba o siebie i dzieci. Opuszczona przez wszystkich, pozbawiona złudzeń i nadziei decyduje się na desperacki krok.

"Plac Zbawiciela" jest drugim po "Moim Nikiforze" pełnometrażowym filmem, pod którym KRZYSZTOF KRAUZE podpisał się wraz z żoną JOANNĄ KOS-KRAUZE. Dramatyczna opowieść choć fikcyjna, w dużej mierze opiera się na wydarzeniach autentycznych. Twórcy zaczerpnęli pomysł z przeczytanej w gazetach historii mieszkanki warszawskiej Woli, która - w przeciwieństwie do filmowej Beaty - żyła wraz z mężem i dziećmi w środowisku typowo patologicznym. Reżyserzy zdecydowali się przenieść bohaterów do przeciętnej rodziny. Ich historię wzbogacili o własne doświadczenia i sugestie aktorów odtwarzających główne role. "Musieliśmy najpierw rozliczyć sami siebie. Spojrzeć na domy, w których wyrośliśmy, na nasze relacje z matkami, z kobietami i mężczyznami, z naszymi dziećmi. I ze sobą nawzajem" - mówił Krzysztof Krauze w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", a Joanna Kos-Krauze dodała: "Nasi aktorzy dali nam wyjątkowy prezent: na długo przed zdjęciami toczyliśmy długie rozmowy. O zadrach z przeszłości, złych i dobrych emocjach. Te rozmowy były dla nas wszystkich jak terapia. Ale stały się też sposobem, żeby lepiej wejść w skórę naszych postaci. Zrozumieć ich zachowania, wychwycić niuanse, znaleźć odpowiednie słowa. Bez tych aktorów to byłby zupełnie inny film".

Film, który miał premierę podczas festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu, entuzjastycznie przyjęli i widzowie, i krytycy. Pisano, że "polskie kino potrafi być lustrem, w którym możemy przyjrzeć się sami sobie" oraz, że "Plac Zbawiciela" to jeden z tych filmów "które z polskiego kina ostatnich lat zostaną na pewno". Na festiwalu w Gdyni obraz otrzymał "Złote Lwy" (również dla producenta filmu Juliusza Machulskiego), nagrodę prezydenta Polski, prezesa zarządu Telewizji Polskiej, nagrodę dziennikarzy, statuetki za muzykę i obie role kobiece. Film triumfował też podczas rozdania Orłów (8 nagród) i na festiwalu we Wrześni. Komplementowano nie tylko reżyserów, którzy wspólnie pracują nad filmami już od czasu znakomitego "Długu" (1999), a za "Mojego Nikifora" nagrodzeni zostali m.in. w Karlowych Warach (Kryształowy Glob), Denver, Chicago i Atenach.

Wielkie uznanie zdobyli też aktorzy, którzy do tej pory pojawiali się raczej na drugim planie. Jowita Budnik, kiedyś zbuntowana Marta z "W labiryncie" (1988-1990), dziś żona Leszka w serialu "Wszystko przed nami". Jej filmowego męża zagrał Arkadiusz Janiczek, występujący z wielu polskich serialach, m.in. "Złotopolscy" czy "Wiadomości z drugiej ręki". Rewelacyjna rola matki Bartka to z kolei Ewa Wencel, znana dziś przede wszystkim jako Helena, matka Wandy Reszkowskiej w serialu "Czas honoru", którego jest współscenarzystką.


CZYTAJ BLOGI FILMOWE CANAL+

WASZE OPINIE

BeruZadra

Niniejszy wpis popełniam z mieszanymi uczuciami.
Po pięciu (już pięciu?!? ) latach od swojego pierwszej premiery w C+ "Plac Zbawiciela" nadal pozostaje filmem przejmującym, wstrząsającym i wręcz boleśnie aktualnym. Wciąż twierdzę, że jest to perełka wyjątkowej klasy wśród produktów polskiej kinematografii ostatnich lat. To film który chwyta za trzewia i wykręca na nice; pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika filmu z rodzaju "koniecznie trzeba" i "must have" ale opatrywanie filmu znaczkiem "Premiera w C+" podczas gdy tytuł wraca na antenę po raz wtóry nie jest w porządku.

art1970

Zgadzam się z Frącem. Film obowiązkowy, tylko pytanie jaka to premiera grudnia?

Frąc

Na pewno "Plac Zbawiciela" jest jednym z ważniejszych polskich filmów ostatnich kilku lat. Porusza on niezwykle ważne kwestie społeczne i nie tylko, nie pozostawiając nikogo obojętnym wobec tego, co widzi na ekranie. Inna sprawa, że Krzysztof Krazuze przyzwyczaił nas do nieco lepszych obrazów. Że wspomnę chociażby rewelacyjny "Dług". W przypadku tej produkcji, z pewnością również ważne co sama historia są jej bohaterowie. Aktorzy odegrali swoje role w sposób niesamowity i przez to sam film jeszcze bardziej zyskuje. Podsumowując, jest to jeden z tych filmów, których nie wypada nie znać.