
| so | 4.09 | g. 21:40 | |
| śr | 8.09 | g. 09:45 | |
| nd | 19.09 | g. 15:50 |
Jennifer (Jennifer Aniston) i John (Owen Wilson) Groganowie są młodym małżeństwem z Michigan, które postanawia przeprowadzić się na stałe w jakiś cieplejszy klimat. Wszystkie drogi prowadzą na Florydę, gdzie kupują dom i znajdują posady w redakcjach konkurencyjnych gazet.
W tak sprzyjających okolicznościach państwo Grogan zaczynają myśleć o dziecku. Podczas gdy Jenny czuje się gotowa do pełnienia roli matki, jej małżonek ma wątpliwości, czy będzie dobrym ojcem. Zwierza się kumplowi (Eric Dane), szczęśliwemu kawalerowi, który wpada na genialny pomysł, jak zaspokoić instynkt macierzyński Jennifer. Proponuje, by kupił żonie psa. Zwierzak ma być ostatecznym sprawdzianem cierpliwości i umiejętności wychowawczych pary. Wkrótce u Groganów pojawia się słodki szczeniak rasy labrador. Wabi się Marley i wnosi w życie Johna i Jenny ogromne zmiany.
"Marley i ja" to komedia o niesfornym psie i jego właścicielach, która powstała na podstawie książki Johna Grogana o tym samym tytule. Na stronach bestsellerowej powieści autor opisuje 14 lat życia, podczas których nieodłącznym towarzyszem jego rodziny był biszkoptowy labrador. Pies Groganów, tak tych filmowych, jak i prawdziwych, odznaczał się tak zwanym trudnym charakterem: notorycznie lekceważył komendy, nie poddawał się tresurze, a wszystko, co wpadło mu w łapy traktował jak zabawki. Marley miał tylko jednego zwierzchnika - zwierzęcy instynkt.
Powieść przełożył na język filmu Scott Frank, twórca scenariusza do "Co z oczu, to z serca" czy "Raportu mniejszości" oraz Don Roos ("Wojna płci", "Diabeł ubiera się u Prady"). Reżyserię powierzono DAVIDOWI FRANKELOWI m.in. z komedii "Diabeł ubiera się u Prady" czy krótkometrażowego "Dear Diary", który przyniósł autorowi Oscara. Cała ekipa filmowa zakochała się w historii Marleya i jego państwa, ale szczególnie przypadła ona do gustu właśnie Frankelowi, który mówił: "W mojej rodzinie jest mnóstwo "psiarzy". Sam mam cztery psy, które są pełnoprawnymi członkami rodziny. Poza tym Groganowie mieszkali na południowej Florydzie. Ja sam pochodzę z Miami (...) Jeśli chodzi o samą historię, to w pewnym sensie poznajemy psi sposób patrzenia na świat. Groganowie uczą się od Marleya tego, żeby cieszyć się tym, co tu i teraz, a nie zamartwiać się przeszłością i przyszłością".
Nietrudno sobie wyobrazić, że kręcenie filmu z psem-rozrabiaką, który na początku filmu ma zaledwie kilka miesięcy, a pod koniec jest już sędziwym czworonogiem wymagało specjalnych środków. Marleya zagrały w sumie 22 labradory, przy czym każdy był inny i wymagał indywidualnego traktowania. Odpowiedzialność za pracę z nimi powierzono treserowi Markowi Forbesowi. "Praca na planie stanowiła przeciwieństwo szkolenia dla psów, które prowadzę na co dzień. Marley to zwierzak nie do okiełznania, więc odgrywający jego rolę psi aktorzy robili, co im się żywnie podobało. Pozwalaliśmy im na wszystko, a wręcz zachęcaliśmy do rozrabiania!" - mówił Forbes. Aby uzyskać jak najbardziej naturalne i najzabawniejsze scenki z udziałem Marleya, zdjęcia kręcono także podczas prób i przerw. Reżyser przyznawał, że wiele z tych przypadkowo sfilmowanych sytuacji użyto potem przy montowaniu materiału. "Niemowlaki, dzieci, szczeniaki i starsze psy - było cudownie!" - wspomina dni zdjęciowe Jennifer Aniston, odtwórczyni roli Jenny Grogan, gwiazda kultowych "Przyjaciół", zdobywczyni Złotego Globu i nagrody Emmy. Ekranowego małżonka Aniston zagrał Owen Wilson, czyli Ken Hutchinson w "Starskym i Hutchu", Roy O'Bannon w "Kowboju z Szanghaju" i "Rycerzach z Szanghaju" czy Elie Cash w "Genialnym klanie", za którego scenariusz Owen do spółki z Wesem Andersonem dostał nominacje do Oscara i nagrody BAFTA.
| pozycja w ostatnim rankingu | średnia punktów | suma punktów | sierpień 2010 |
| 2 (636) | 4.65 (5.00) | 121 (151) |
m.sta postów: 14 |
Cudowny... |
||
tufta postów: 1492 |
Życie jest tak skonstruowane ,że na pewnym etapie naszego istnienia musimy zadać sobie pytanie.Co dla nas jest najważniejsze? Co sprawia ,że jesteśmy szczęśliwi?Dla jednych jest to zawodowa kariera i pomnażanie majątku a dla innych chęć życia w szczęśliwej rodzinie.Tylko nielicznym z nas udaje się pogodzić te dwie rzeczy.Przeważnie jedno wyklucza drugie.Ja zadałem sobie kiedys takie pytanie i stwierdziłem ,że osiągne obie rzeczy.Teraz po 15 latach od tego postanowienia i obejrzeniu tego filmu uświadomiłem sobie ,że tak naprawdę w życiu cenne jest tylko to co kochamy.Co z tego ,że mamy dom z basenem,mercedesa i młodą kochankę która jest z nami tylko dla pieniędzy.Czy to nam daje szczęście?Może dla niektórych z Was to spełnienie marzeń i tak właśnie wyobrażacie sobie Wasze życie.Ja już wolę mały domek ,w miarę dobrze płatną pracę i co najważniejsze wiedzieć ,że jest ktoś kto mnie kocha.Mówię o córce bo nie o kobietach bo gdy dorastają robią się niedobre:-) Może źle odebrałem przesłanie tego filmu ale ja już tak jakoś odbieram na innych,kosmicznych falach. |
||
tomek6996 postów: 30 |
Po 40 min. zastanawiania się po co w ogóle nakręcono ten film, wnioskuje ,że chyba tylko po to aby zatrudnić gwiazdy i nic więcej. Śmieszny nie jest, ciekawy nie jest, wszystko już gdzieś było i chyba tylko 5-latkom może się spodoba ze względu na psa. Nuda. Szkoda czasu. |
||
Blue-Grey postów: 30 |
tufta napisał 01.08.2010 22:12 Gratuluję Ci, tufta, trafnych słów, które się nigdy nie starzeją.Życie jest tak skonstruowane ,że na pewnym etapie naszego istnienia musimy zadać sobie pytanie.Co dla nas jest najważniejsze? Co sprawia ,że jesteśmy szczęśliwi?Dla jednych jest to zawodowa kariera i pomnażanie majątku a dla innych chęć życia w szczęśliwej rodzinie. (...) Ja już wolę mały domek ,w miarę dobrze płatną pracę i co najważniejsze wiedzieć ,że jest ktoś kto mnie kocha. A co do samego filmu. To opowieść bardzo prawdziwa. Mogę to potwierdzić własnym doświadczeniem. Kiedyś przez 12 lat miałem psa - a właściwie sunię. Nie była żadnym biszkoptowym labradorem, ale dość dużym mieszańcem wilczura - miała wiecznie oklapłe ucho, białe "skarpety" i dodatkowy szósty palec u tylnej łapy, co jest ponoć dowodem szlacheckiego wilczego genu. Wychowałem ją w domu od szczeniaka i traktowałem jak najbliższego członka rodziny. Była prawdziwym włochatym aniołem, istotą świętą, bo - tak jak filmowy Marley - absolutnie szczerą, a mnie kochała tylko za to, że jestem. Czy może być bardziej prawdziwsza miłość? Jeśli gdzieś rzeczywiście czekają na nas łąki nieba, to mam nadzieję, że kiedyś spotkam na nich nie tylko najbliższe mi osoby, ale również i ją - jak zawsze po psiemu uśmiechniętą i niecierpliwie czekającą na daleką polną wędrówkę. post edytowany 1 raz, ostatnio 07.08.2010 12:35 |
||
tufta postów: 1492 |
Też mam wielkiego włochatego wilczura.Ale czy jest tak szczery jak Twój były pies to nie wiem. Dla kiełbasy zrobi wszystko. tomek6996 napisał 02.08.2010 18:05 O ile mnie pamięć nie myli mam 36 lat.To aż 31 lat więcej od wieku jaki podałeś.Nie wiem ,może emocjonalnie zatrzymałem się na etapie przedszkolaka ale mi ten film się podobał.Może jednak nie masz racji,może źle podszedłeś do tego filmu.Ja tam widziałem w nim drugie dno:-)... tylko 5-latkom może się spodoba ze względu na psa. Nuda. Szkoda czasu. |
||
tomek6996 postów: 30 |
Podszedłem do tego filmu jak do komedii, kolejnej z psem w roli głównej . Tym bardziej widząc obsadę głównych ról spodziewałem się kolejnego K9 na przykład ,które to mogę oglądać do bólu i zaśmiewam się do łez. A tu klops i chyba tylko pozostają poważne przemyślenia na temat życia. Ale w takim razie po co nazwać to od razu komedią. Nie jestem fanem Aniston, ale po Wilsonie oczekiwałem o wiele więcej. No i cóż Wy macie psy ja nie mam, może dlatego wam się ten film spodobał. |
||
BeruZadra postów: 1536 |
Patrząc na losy rodziny Groganów przez pryzmat więzi łączących ich z cierpiącym na jakiś rodzaj psiego ADHD Marleyem - powiedziałabym, że to humorystyczne, trochę sentymentalne, miejscami nieco ckliwe spojrzenie na życie; a raczej na upływający czas. Pod powłoką mniej lub bardziej zabawnych perypetii z niereformowalnym psem kryją się pytania dotyczące rodziny, życia, śmierci, przemijania. "Marley i ja" to opowieść o tym jak wygląda życie, po " i żyli długo szczęśliwie". O tym, że młodzieńcze wyobrażenia przegrywają z rzeczywistością, że kierat codziennych obowiązków i wynikającej z nich odpowiedzialności powoli odbiera całą radość życia a szczęście wydaje się być czymś coraz bardziej ulotnym i nieosiągalnym. |
||
| #piter 666 Kraków |
Mało śmieszny film o problemach wychowawczych labradorów - niesłusznie zakwalifikowany jako komedia. Prezentuje gatunek filmowy: melodramat kynologiczny. Jednak nie pobił klasyka gatunku i daleko mu do ideału jakim jest Lasiie wróć. |
||
gbpsary postów: 13 |
Bardzo dobry i wzruszający film. |
||
rass postów: 278 |
za Waszą rada obejrzałem i... natychmiast przywołałem swego kundelka, aby go pogłaskać. |
||
| #justyna rzeszów |
Nie byłam przekonana do tego filmu. Trafiłam przypadkowo przełączając kanały w telewizji, i tak już oglądałam w skupieniu do końca. ;-) |
||
Pio postów: 630 |
Film mi się spodobał. Było w nim pełno prawdziwych życiowych znaków zapytania i |
||
www.canalpluscyfrowy.pl www.cyfraplus.pl www.niezlykanal.pl www.alekino.pl www.planete.pl www.zigzap.tv www.hyper.pl www.minimini.pl www.kuchnia.tv www.domo.pl
CANAL+ Cyfrowy Sp. z o.o., al. gen. W. Sikorskiego 9, 02-758 Warszawa, Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy - XII Wydział Gospodarczy KRS
KRS 0000051835, NIP: 526-22-46-271, kapitał zakładowy 300.000.000 zł
