EMISJE

ND | 11.12 | 04:00

CANAL+ DISCOVERY
PRZYPOMNIJ

ŚR | 14.12 | 07:40

CANAL+ SERIALE
PRZYPOMNIJ

PT | 16.12 | 00:25

CANAL+ FAMILY
PRZYPOMNIJ

Kochankowie roku tygrysa

Polska/Chiny, 2005

reżyseria:

obsada: , , ,

gatunek: melodramat

czas trwania: 104 min

5.00

Jest rok 1913. Przez śniegi Syberii ucieka z zesłania dwóch Polaków. Próbują przedostać się do Chin. Przeprawa przez graniczną rzekę Amur kończy się jednak dla jednego z nich tragicznie.

Stankiewicz (Norbert Rakowski) ginie, a drugi z zesłańców, Wolski (Michał Żebrowski) wycieńczony i ciężko ranny traci przytomność. Odnajduje go ubogi chiński myśliwy, który zabiera go do swojej chaty w górach. Guo (Sun Ji Feng) i jego żona pomagają wrócić Wolskiemu do zdrowia, ale ukrywają przed nim swoją 16-letnią córkę Song (Li Min). Aby nie kusić zesłańca urodą dziewczyny, ojciec zmusza ją do obcięcia włosów i przebrania się w męskie ubrania. Między ocalonym Wolskim a przebraną za mężczyznę Song wybucha jednak namiętność.

Zrealizowany w całości na terenie Chin melodramat "Kochankowie roku tygrysa" to pierwsza w historii polskiego kina produkcja polsko-chińska. Film powstał z pomysłu JACKA BROMSKIEGO, reżysera i producenta, a także członka Rady Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Zdjęcia kręcone były etapami, aby uchwycić zmienność pór roku, toteż polska ekipa spędziła w Chinach (m.in. w Mandżurii) niemal cały rok. Specjalnie dla potrzeb filmu w małej wsi, oddalonej kilkadziesiąt kilometrów od miasta Jilin, odtworzono autentyczne zabudowania wiejskie z początku XX wieku: dom, stajnię, suszarnię skór i niewielką komórkę. Wszystko wybudowano z gliny, kamienia, drewna i materiałów, które były wykorzystywane w budownictwie sto lat temu. Budowle są jednak tak solidne, że z powodzeniem można zamieszkać w nich na stałe nawet dzisiaj.

Bromski, twórca takich filmów, jak nagrodzony w Gdyni, Łagowie, Lubomierzu i Chicago "U Pana Boga za piecem" (1998) czy uhonorowany nagrodami w Kalifornii i na festiwalu Mar del Plata "To ja, złodziej" (2001), o nakręceniu filmu w Chinach marzył od lat. "Byłem w Chinach co najmniej kilkanaście razy, spędziłem tam w sumie ponad rok. Pociąga mnie niezwykła energia, która tam się unosi, przy której Europa wydaje się miejscem nie tyle dekadenckim, co po prostu zdziadziałym" - mówił twórca.

Od początku też Bromski zamierzał powierzyć główną rolę Michałowi Żebrowskiemu, zdobywcy trzech Orłów (za role w "Pręgach", "Wiedźminie" i "Ogniem i mieczem"). "Każde pokolenie aktorskie ma swojego romantycznego bohatera, kiedyś to był Cybulski, potem Olbrychski, Kolberger. Dziś bez wątpienia jest nim Michał" - wyjaśniał. W nagrodzonych Orłem za kostiumy "Kochankach roku tygrysa" zagrało również kilku Chińskich aktorów. "Poszukiwania prowadziłem długo i starannie. Historia miała być autentyczna i przekonująca, dlatego nie chciałem, by byli to aktorzy bardzo znani. Jestem bardzo zadowolony z wyboru" - mówił o nich Bromski.


CZYTAJ BLOGI FILMOWE CANAL+

WASZE OPINIE

Frąc

Pamiętam jak swego czasu przewinęło się sporo negatywnych opinii na temat tego filmu. I rzeczywiście może nie jest to jakiś świetny film, ale widziałem już w kinie gorsze rzeczy. Mamy tutaj do czynienia z nieco naiwną opowieścią o miłości, która toczy się w niespiesznym tempie i zagrana jest niezbyt przekonująco. W ogóle chyba jest to jedna z najsłabszych ról Michała Żebrowskiego od czasu słynnego "Wiedźmina", o którym wolałbym już nawet nie wspominać. Można za to pooglądać sobie piękne krajobrazy i chociaż spróbować się wciągnąć w to, co proponuje nam reżyser. A wnioski wyciągnąć dopiero po obejrzeniu.

Bartolomeusz

Zacząłem to coś oglądać, i wyłączyłem po 40 minutach. CO TO BYŁO ? Najgorszy film polski, jaki ostatnio widziałem. Nie wiem, po jakie licho nasi zrobili ten film w Chinach, jak w filmie nic z tego kraju nie było widać. Równie dobrze mogli go zrobić, w pierwszej lepszej wsi w Polsce. Chociaż z drugiej strony , obecnie wsie w naszym kraju, to piękne domy, więc nie byłoby za bardzo gdzie. Ale, wracając do filmu-chała, chała, i jeszcze raz chała. Nie warto marnować czasu, na coś tak nudnego.

hugolin

Piękne zdjęcia. Fajnie film się oglądało, ale... kończy się zbyt nagle. A tytułowi kochankowie są nimi zaledwie przez 5 minut (jak nie mniej).