POWERED BY GOOGLE
CANAL+
WRZESIEń
od
do
słowo(a) wyszukiwane
High Definition hd
obraz 16/9 16-9
lektor/napisy Wersja z lektorem
dzwięk Dolby Surround Wersja z lektorem
dzwięk Dolby Digital 5.1 Wersja z lektorem
na żywo NA ŻYWO

KATEGORIE

HENRY POOLE POWRÓCIŁ

Henry Poole Is Here
HENRY POOLE POWRÓCIŁ
FOTOGALERIA
12
KOMEDIODRAMAT
USA, 2008, 95 min.
reżyseria: Mark Pellington
premiera w CANAL+: 25.11.2009 r.

Henry Poole (Luke Wilson) jest młodym mężczyzną, wiodącym wygodne życie u boku pięknej narzeczonej. Pewnego dnia dowiaduje się, że cierpi na rzadką śmiertelną chorobę i zostało mu zaledwie kilka tygodni życia.

Zdruzgotany diagnozą postanawia spędzić ostatnie dni w samotności. Porzuca pracę i znajomych, po czym kupuje naprędce dom w robotniczej dzielnicy miasta, gdzie ma zamiar zaszyć się przed światem. Nie jest mu jednak dane dożyć w spokoju swych dni, bowiem jak twierdzi jego nowa sąsiadka Esperanza (Adriana Barraza) na ścianie jej mieszkania objawiła się twarz Jezusa. Wkrótce lokalny cud staje się obiektem pielgrzymek. Henry poznaje tymczasem Dawn (Radha Mitchell) i jej siedmioletnią córkę Millie (Morgan Lily), która nie odzywa się do nikogo od czasu, gdy jej ojciec porzucił rodzinę. Dawn nabiera przekonania o niezwykłej mocy plamy na ścianie Esperanzy, gdy po jej dotknięciu Millie zaczyna mówić. Sfrustrowany Henry postanawia pozbyć się cudownego kleksa przy pomocy młota.

Reżyser MARK PELLINGTON trudnił się przez długi czas pracą w MTV, gdzie realizował wideoklipy dla zespołów takich jak U2 czy INXS. W końcu w 1997 roku zadebiutował pełnometrażowym "Na całość" z Rachel Weisz i Rose McGowan w rolach głównych. Później nakręcił thrillery "Arlington Road" (1999) i "Przepowiednia" (2002), po czym na kilka lat zaniechał kręcenia obrazów kinowych i skupił się ponownie na teledyskach. Przypomniał o sobie kinomanom dopiero w 2008 roku niezależną produkcją "Henry Poole powrócił". Jej premiera na festiwalu Sundance stała się sporym wydarzeniem, a zanim obraz trafił na wielkie ekrany w Ameryce, z powodzeniem zaprezentowano go publiczności festiwalu w Berlinie. Film Pellingtona zachwycił wymagającą widownię po obu stronach Atlantyku. Historia umierającego mężczyzny, usiłującego poukładać swoje życie w ostatnich jego tygodniach spotkała się także z przychylnością krytyków. Recenzent "Chicago Sun-Times" pisał, że obraz "osiąga coś, co jest niezwykle trudne. To duchowy film zdolny do poruszania wierzących, agnostyków i ateistów (...). Nie dowiadujemy się z niego, że poglądy religijne są prawdziwe. Dowiadujemy się jednak, że prawdziwa jest wiara. Ponadto jest to ciepła, ujmująca historia miłosna". Dziennikarz "New York Times" dobrze zaś ocenił odtwórcę roli tytułowej Luke'a Wilsona, twierdząc że aktor "stworzył wiarygodny portret gniewnego, zdesperowanego mężczyzny broniącego się przed naporem religijnego kultu". Skoro zaś o obsadzie mowa, należy wspomnieć, iż Pellington, który wcześniej współpracował z takimi sławami, jak Jeff Bridges, Tim Robbins czy Richard Gere, tym razem zdecydował się zaangażować aktorów o nieco mniejszej renomie w Hollywood. Obok wspomnianego Luke'a Wilsona ("Legalna blondynka", "Idiokracja", "3:10 do Yumy"), w głównych rolach obsadził Radhę Mitchell ("Silent Hill", "Surogaci") i pochodzącą z Meksyku Adrianę Barrazę ("Amores perros").

ZOBACZ INNE FILMY TEGO REŻYSERA

TYTUŁ
NAJBLIŻSZA EMISJA
PRZEPOWIEDNIA
thriller, USA, 2002, 119 min.
 


OCEŃ FILM

pozycja w ostatnim rankinguśrednia punktówsuma punktówmaj 2010
180 (478)4.00 (5.00)4 (196)
W nawiasach prezentujemy wartości rankingu wszech czasów.
 
Bartolomeusz 


postów: 3444
 26.11.2009 10:07CYTUJ

Ciepły komediodramat opowiadający o tym, iż nawet w najczarniejszych chwilach swojego życia da się wykrzesać trochę nadziei. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się, że to będzie aż tak dobry film. Choć to dziwne gdyż sama idea wcale taka odkrywcza nie była. Niemniej jednak jakimś cudem obraz Pellingtona przykuwa uwagę. Po części to zasługa aktorów ( jak na ten wiek zjawiskowa aktorsko Morgan Lilly) i nie głupiego scenariusza, który porusza nie tylko zagadnienie cudu, ale i tego jak przygotować siebie i otoczenie na nadejście nieuchronnego. Film zdecydowanie wart zobaczenia.


 
pedro 


postów: 811
 26.11.2009 17:33CYTUJ

Ciekawy film. Oglądałem od początku do końca z dużym zainteresowaniem. Zwrócę uwagę na dobre aktorstwo i bardzo dobry scenariusz. Chwilami zastanawiało mnie,że taki film mógł powstać w USA. Taka nie amerykańska produkcja. Polecam


 
robert.s 


postów: 46
 26.11.2009 20:26CYTUJ

Zacząłem oglądać z niechęcią, ale mnie miło zaskoczył. Fajnie jest w tygodniu obejrzeć dobry film. polecam


 
Słońce Peru 


postów: 307
 26.11.2009 22:17CYTUJ

Ja się przede wszystkim dziwię, że motyw potęgi wiary, dylemat - cud czy zwykły zbieg okoliczności - jest tak rzadko wykorzystywany w kinie. Mi się wydaje, że jeśli efekt placebo działa i został wielokrotnie potwierdzony statystycznie - to świadczy o tym, że wiara naprawdę może przenosić góry.
Pomysł na film uważam więc za świetny. Sama realizacja średnio mi się podobała. Trochę drażniły mnie te tkliwe sceny przy dżwiękach nastrojowej muzyki, które nie wnosiły nic pod względem treści. Nastrój i klimat powinno się budować bardziej delikatnie, niepostrzeżenie dla widza. Ale za to zakończenie było bardzo zgrabne. Ogólnie - polecam ! Niebanalny film.


 
Fajter1974 


postów: 29
 01.12.2009 22:40CYTUJ

Też myślałem że będzie kicha, ale chętnie dotrwałem do końca i byłem mile zaskoczony


#Blue-Grey 

 12.12.2009 16:55CYTUJ

Film mądry i wzruszający. Jego słabą stroną jest lekkie przesłodzenie i przewidywalność treści, już bowiem po 1/3 filmu można się domyślać całości. Ale co ciekawe - akurat w tym filmie ta typowo amerykańska przewidywalność nie razi i nie odpycha od ekranu. Luke Wilson zagrał znakomitą rolę, ale na jej tle Radha Mitchell wypadła raczej blado. Bardzo przejmująca i oryginalna jest dziecięca rola Morgan Lily. Krótko mówiąc "Henry Poole powrócił" to dobra filmowa opowieść dla wrażliwych ludzi, którzy mają nadzieję, że w naszej rzeczywistości realnie istnieje ogromna i ukryta sfera transcendencji. Ale czy choć w odrobinie przekona jakiegoś twardego ateistę czy agnostyka? Śmiem wątpić... Zawsze warto jednak spróbować.


 
Bart17 


postów: 127
 01.02.2010 09:38CYTUJ

Bardzo dobry, wzruszający film. Tak jak pisał bartolomeusz, na początku nic nie wskazuję by był to tak przejmujący komiediodramat- film zresztą idealnie pod ten gaunek pasujący.


EDYCJA KOMENTARZA
zawijanie tekstu

jestem forumowiczem CANAL+
nie jestem
treść
 
podgląd postu przed zapisaniem